Wygląda na to, że nie uda się obronić nie tylko 1500 pkt, ale coraz poważniej zagrożone jest wsparcie przy 1464 pkt. Powody ku temu są dwa. Obawa o stan naszych finansów publicznych, grożący przekroczenie progów ostrzegawczych długu publicznego oraz sytuacja na zagranicznych giełdach, która staje się coraz bardziej nieciekawa. Najbardziej wymowny jest wykres DAX-a. Wystarczyły cztery spadkowe sesje, by znalazł się on na najniższym poziomie od dwóch miesięcy. To z jednej strony pokazuje słabość trwającej od trzech miesięcy zwyżka, która była raczej formą dystrybucji akcji niż przystankiem przed kolejnym mocny ruchem w górę. Z drugiej jest czytelnym sygnałem zmiany trendu - wystarczy spojrzeć na rysowaną w tym tygodniu świecę o wysokim czarnym korpusie. Można się sprzeczać, czy mamy do czynienia z powrotem do bessy, czy też korektą tegorocznej zwyżki. Wiele czynników wskazuje niestety na pierwszy wariant. Powodów do zadowolenia nie mają też posiadacze amerykańskich akcji. S&P500 nieznacznie przełamał barierę 1011 pkt, wskazując tym samym, że wcześniejsze wybicie z konsolidacji było fałszywe. Kolejna zniżka tylko przesądzi los byków. Przełamana została trzecia linia wachlarza opisującego ostatnie pół roku notowań S&P500, co wraz z negatywną dywergencją na dziennym MACD przestrzega przed solidną i prawdopodobnie szybką przeceną.
Co w takiej sytuacji może zrobić nasz rynek- Od początku września nie widać zupełnie zainteresowania kupnem polskich akcji. Mniej to dziwiło gdy WIG20 miał ponad 1700 pkt, ale niepokoi gdy indeks jest 10% poniżej tegorocznego szczytu. Zmieniło się nastawienie i tak jak stanie kupowano w poprzednich miesiącach, szczególnie w sierpniu, tak teraz nikt nie chce wysuwać się z kupnem przed szereg. Dlatego kluczowe znaczenie ma zachowanie podaży. Wzrost jej aktywności sprowadzi na rynek przecenę i zniżkę poniżej 1464 pkt, co potwierdzi, że w tym roku o powrocie do hossy można już zapomnieć. Warto przypomnieć o tym, że motorem napędowym letniej zwyżki były fundusze inwestycyjne zalewane potokiem świeżego kapitału. Teraz, gdy dużo mówi się o zagrożeniach wokół warszawskiego parkietu, część inwestorów może decydować się na umarzanie jednostek, co powodowałoby dodatkową podaż akcji na rynku ze strony tych instytucji. Dziś już nikt nie wspomina o transferze środków z lokat bankowych do funduszy. To też pokazuje, jak złudne były podstawy kilkumiesięcznej hossy.
WIG20 po zasłonięciu luki hossy z 22 sierpnia teraz wsparcie ma w okolicy 1470 pkt. Jeśli atmosfera na świecie dziś nie poprawi, a nie zanosi się na to, możemy być świadkami zniżki indeksu w te okolice.