Od momentu zeszłotygodniowego wtorkowego posiedzenia rządu rynek nie jest stabilny. Czekamy na szczegóły planu reformy wydatków państwa. Mają one być zaprezentowane w najbliższy wtorek. Od nich będzie zależało to, co stanie się ze złotym. Jeśli inwestorzy dojdą do wniosku, że plan jest wiarygodny polska waluta zacznie zyskiwać, jeśli nie, możliwy jest dalszy i to znaczny spadek.
Do dzisiejszego spadku wartości złotego przyczyniły się także informacje o stosunkowo wysokim wykonaniu deficytu budżetowego po sierpniu. Szacuje się, że przekroczyło ono 80%. Nie jest to nic nadzwyczajnego (z podobną sytuacją mieliśmy na przykład do czynienia w roku 2000, a w roku 1999 wykonanie osiągnęło nawet 95%), jednak w obecnej sytuacji wzbudza to niepokój.
Inwestorzy mogli także zareagować na słowa członka Rady Polityki pieniężnej Bogusława Grabowskiego. Powiedział on między innymi, że już w 2004 roku dług publiczny może przekroczyć poziom 60% PKB i że trudno teraz o przesłanki aprecjacji złotego. Jego zdaniem pogorszenie sytuacji finansów publicznych wymusi ostrzejsza politykę monetarną w roku 2004.
Euro ponownie zbliżyło się do poziomu 1,15. Po południu zostaną opublikowane ostateczne informacje o PKB w drugim kwartale w USA (o 14.30, oczekuje się 3,1% wzrostu) oraz wskaźnik Consumer Sentiment (o 15.45, prognozy mówią o poziomie 88,2).