Trudno sobie wyobrażać, by w takiej sytuacji na nasz rynek wpłynęły zagraniczne kapitały, skoro złotówce grozi dalsze osłabienie.
WIG20 po dwóch godzinach handlu przekroczył poprzedni dołek przy 1495 pkt i osiągnął 1492 pkt. Obroty są większe niż wczoraj i wynoszą ponad 60 mln zł. Dlatego nie można wykluczyć, że dziś jesteśmy świadkami sesji, której zakończenie zadecyduje o koniunkturze na kolejne tygodnie. Zamknięcie wyraźnie poniżej 1500 pkt spowoduje, że nadzieje na kontynuację hossy legną w gruzach. To wywołałoby zwiększoną podaż na kolejnych sesjach. A to właśnie dzięki niskiej aktywności podaży rynek konsolidował się przez ostatnie dwa tygodnie.
Dziś w największym stopniu tracą Softbank i ComArch, po odpowiednio 5% i 4%. Ale nastrój na rynku determinuje prawie 3-proc. zniżka Pekao. W sumie trudno znaleźć pozytywne elementy w obecnej sytuacji. Nikt już nie pamięta o możliwości napływu kapitałów do funduszy akcyjnych, o poprawie wyników w drugiej połowie roku. Do tego kondycja zagranicznych rynków znacznie się pogorszyła, wskazując na zmianę średniookresowego trendu. W perspektywie jest kilka publicznych ofert, które dodatkowo będą odciągać kapitał z rynku wtórnego.
Dzisiaj nie pozostaje nic innego, jak czekać na ostateczne zamknięcie. Zakończenie dnia poniżej 1495 pkt będzie oznaczać rozpoczęcie kolejnej fali wyprzedaży akcji, która może sprowadzić WIG20 w okolice 1300-1350 pkt.
Warto też odnotować kolejny słaby dzień dolara. Wobec euro osłabił się do poziomu 1,167, wobec jena do blisko 110. To będzie wywierać presję na ceny akcji na amerykańskich parkietach w dniu dzisiejszym. Po przełamaniu przez S&P500 wsparcia przy 1011 pkt należy oczekiwać kontynuacji zniżki, a wczorajsze notowania traktować jako ruch powrotny do przebitej bariery 1011 pkt.