Popyt jest zbyt słaby, by powstrzymać przecenę. Szczególnie było to widać w połowie sesji, gdy byki próbowały nieco odrobić straty. Indeks przemieścił się w górę przy niskim obrocie raczej na skutek wycofania się podaży, niż naporu kupujących. Zwyżka okazała się nietrwała, a WIG20 ustanawia kolejne dzienne minima.
Od kilkunastu sesji mamy do czynienia z nużącym trendem bocznym. Ostatnio praktycznie co dzień dochodzi do zmiany nastrojów na rynku. Zmienność nie jest jednak duża, a WIG20 oscyluje w kanale między 1550 a 1600 pkt. Być może ta przedłużająca się niepewność wynika z oczekiwania na "wysyp" wyników kwartalnych za dwa dni. Chociaż trudno spodziewać się znaczącej poprawy zysków, to do tej pory nie nastąpiła przecież masowa wyprzedaż przewartościowanych, wydawałoby się, akcji. Jeżeli nie wystąpią poważniejsze niemiłe niespodzianki w publikowanych wynikach, to w najbliższym czasie zniknie ten czynnik trzymający inwestorów w niepewności. Rozstrzygnięcia można się spodziewać zatem w ciągu kilku sesji.