Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 26.11.2003 15:19

Zaczęliśmy bardzo spokojnie. Z nikąd nadziei, z nikąd impulsu na jakikolwiek

ruch. Taniec na wczorajszych zamknięciach trwał jednak bardzo krótko.

Pisałem na początku handlu akcjami, że na spółkach mamy bardzo małe oferty i

możliwy jest szybki ruch w dowolną stronę, jedynie dzięki kilku większym

zleceniom. Szybko dojrzał to też któryś z dużych graczy i postanowić

Reklama
Reklama

"zaopiekować" się naszym rynkiem.

Pierwszy sygnał do ataku dały kontrakty. To już znamy z ostatnich

koszykowych zagrywek, ale teraz wyglądało to zupełnie inaczej i koszyków nie

było przy tym prawie żadnych. Ktoś przy spokojnych zachodnich rynkach, przy

marazmie na WIG20 położył kupno na ponad 300 kontraktów. Postanowił

wykorzystać nie tylko małe oferty na rynku kasowym, ale i ujemną bazę na

Reklama
Reklama

kontraktach. Oczywiście nie jest nowością, że obraca się na rynku kilkaset

kontraktów, ale to były dość specyficzne transakcje. Po

kilkanaście/kilkadziesiąt kontraktów w każdym zleceniu w bardzo krótkim

odstępie czasu. Zupełnie oderwane od rynku kasowego. Starsi inwestorzy

wiedzą co to zapowiada za parę minut - mocny szturm byków na rynku akcji.

Tak faktycznie się stało i za kilkanaście minut byliśmy już 15 pkt. wyżej na

Reklama
Reklama

indeksie. Na kontraktach doszło jeszcze wyzerowanie bazy. Mocne kupno

ruszyło praktycznie na większość (z wyjątkiem PEO) dużych spółek i warto

zauważyć, że nie był to właśnie tylko koszykowy wyskok, ale prawdziwe kupno

ze strony któregoś z dużych graczy. Można się jedynie zastanawiać, czy

zarobek na kontraktach miał być przy okazji, czy kupno na rynku akcji miało

Reklama
Reklama

właśnie jedynie na celu podniesienie kontraktów. Dla następnych sesji

pierwsze rozwiązanie byłoby zdecydowanie bardziej korzystne.

Wygląda na to, że któryś z dużych inwestorów postanowił podgrzać nasz rynek

w nadziei, że przez najbliższe dni USA nie będzie przeszkadzać. Zbrodnia

niemal doskonała, gdyby nie węgierski Bux, który ruszył do mocnej

Reklama
Reklama

wyprzedaży, z hukiem przebił ostatnie czwartkowe dołki i wpadł w spiralę

wyprzedaży zatrzymując się dopiero na około -2,2%. Wyraźnie przestraszyło to

nasz rynek, a nawet na chwilę doprowadziło do zejścia indeksu pod dolne

ograniczenie (około 1439) wcześniejszej 2,5 godzinne konsolidacji.

Ale tylko na chwilę. Rynek wyraźnie miał dzisiaj bogatego opiekuna, który

Reklama
Reklama

demonstrując swoją poranną siłę nie chciał odpuścić rynku, nawet przy

niesprzyjających węgierskich wiatrach. Atmosfera na rynku cały czas była

dość nerwowa, ale ewentualne naśladowanie Bux powstrzymać pomogły bardzo

dobre dane makro. Z początku ruszyliśmy nawet do testowania

przedpołudniowych szczytów, ale brak echa na zachodnich parkietach szybko

ostudził zapał do zakupów. Po pierwsze Amerykanie można powiedzieć, że już

świętują, a po drugie po wczorajszych danych (słaba reakcja) nie za bardzo

wierzyli, że dzisiejsze ustawią przedświąteczną sesję.

Przełomu więc żadnego nie było Kontrakty01.gif Indeks01.gif i choć "siła"

(wobec Bux) naszego rynku sugeruje na jutro dalsze plusy, to jednak wszyscy

chyba zauważyli, że rynek dość dziwnie się dzisiaj zachował. Nie był to

wzrost szerokiego rynku na dużych obrotach, co pozwalałoby liczyć na ponowny

test luki bessy i uniknięcie kaca po ostatnim od niej odbiciu. Nic takiego

dzisiaj nie było, a rynek tańczył po prostu tak, jak zagrał mu któryś z

dużych funduszy. Nie wiem jeszcze jaka jutro będzie muzyka. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama