Biorąc pod uwagę, że od kilku tygodni rynek znajduje się w trendzie spadkowym jest ona jedynie potwierdzeniem słabości kupujących. Są oni w stanie podnieść wartość indeksu jedynie wtedy, gdy na rynku są niewielkie obroty. W takiej sytuacji trudno myśleć o przełamaniu złej passy posiadaczy akcji.
Rynek jest wciąż pod presją wiadomości z zagranicy. Na największych parkietach wciąż nie dochodzi do przełamania impasu. Zalew pozytywnych informacji nie przekłada się na wyraźny wzrost indeksów. Trendy boczne są nadal aktualne. Jednocześnie negatywne wieści dochodzą z Węgier. Narastające problemy z finansami publicznymi i deficytem obrotów bieżących psują nastrojów w całym regionie. Nie zapominajmy też o Rosji, która już kilka tygodni temu wypadła z grona najsilniejszych emerging markets. Dziś na Węgrzech mamy znów wyprzedaż obligacji, słabnie forint. BUX odnotował wczoraj 2-proc. zniżkę i przełamał ważne średnioterminowe wsparcie, jakim był wrześniowy szczyt. W takiej sytuacji można mówić o zmianie trendu na spadkowy. Wniosek jest więc taki, że to dopiero początek zniżki i wcale nie zbliżamy się do jej zakończenia. Wiadomo, że zagraniczni inwestorzy nasz region traktują jako jeden rynek i raczej nie liczyłbym na przepływ kapitału z Węgier do nas. Tym bardziej, że my mamy też duży problem z finansami publicznymi - będzie się on raczej zaostrzał niż rozwiązywał. Nakładając na to wciąż drogie akcje trudno się dziwić, że nie ma chętnych do kupna.
WIG20 ma wsparcie na wysokości 1415 pkt. Przy takich obrotach jak przed południem jest ono bezpieczne. Jednak, aby nastrój na rynku poprawił się, konieczne jest zdobycie jakiegoś oporu a nie tylko to, że indeks trzyma się nad wsparciem. Na razie potwierdzają się moje przypuszczenia z poniedziałku, że ten tydzień indeks spędzi w konsolidacji wokół 1450 pkt. Dopóki nie uda się zamknąć ponad 1477 pkt trzeba liczyć się z tym, że konsolidacja zakończy się wybiciem w dół. To otworzy drogę do zniżki w rejon 1300 pkt.