ŚWIAT: Po czwartkowym "spokoju" spowodowanym Świętem Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych piątek przyniósł ponowne spadki dolara na świecie, a kurs EUR/USD przełamał psychologiczny poziom 1,20. Powody tego stanu rzeczy są ciągle takie same - napięta sytuacja geopolityczna, problem tzw. podwójnego deficytu w USA, wciąż niskie stopy procentowe i możliwe wycofywanie kapitałów przez zagranicznych inwestorów z amerykańskiego rynku obligacji. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze fakt zakończenia miesiąca. Dzisiejsza sesja nie przynosi w tym względzie większych zmian, nadal utrzymujemy się powyżej 1,20. Agencje publikują dzisiaj informacje o możliwym zniesieniu do jutra ceł na import stali przez amerykańską administrację - tyle, że wcześniej informowano, że miało się to stać do piątku. Jak widać prezydent George Bush nadal zastanawia się, czy wykonać zalecenia WTO. Jednak gdyby taka decyzja została podjęta, pokazała by, że protekcjonizm w amerykańskiej polityce handlowej rzeczywiście nie jest aż tak obecny, co krótkoterminowo mogłoby pomóc dolarowi. Zatem poczekamy, zobaczymy. Dzisiaj przed południem agencja Reutera podała, że konstruowany przez nią indeks PMI w Eurostrefie wzrósł w listopadzie do 52,2 pkt. z 51,3 pkt. w październiku wobec prognoz na poziomie 52,5 pkt. Przed nami jeszcze dane makro z USA o godz. 16:00: listopadowa wartość indeksu ISM dla sektora przemysłu (progn. 58 pkt.) i październikowe wydatki konstrukcyjne (progn. 0,6 proc.). Jednak, czy znów będziemy świadkami tego samego scenariusza- To nie jest wykluczone, choć historia nie może się powtarzać za każdym razem. Na razie obserwowane przed południem wyjście rynku EUR/USD powyżej 1,2040 zostało wykorzystane przez sprzedających, z drugiej jednak strony silnym sygnałem nadejścia korekty będzie dopiero przełamanie w dół poziomu 1,1970. W przypadku pokonania 1,2040 wydaje się, że rynek może zatrzymać się w okolicach 1,2080.
POLSKA: Piątkowe wydarzenia na Węgrzech spowodowały spore osłabienie się naszej waluty i osiągnięcie 1,6 proc. odchylenia na parytecie po jego słabej stronie. Panika trwała jednak krótko i podczas drugiej części piątkowej sesji pomału odrabialiśmy straty, w czym dodatkowo pomogły popołudniowe informacje o kolejnej nadwyżce na rachunku obrotów bieżących. Jednak dopiero dzisiaj możemy mówić o wyraźniejszym umocnieniu się naszej waluty, która w relacji do koszyka zyskała blisko 1,0 proc. i przetestowany został poziom starego parytetu. Rynek nie zareagował na weekendowe informacje o kolejnej aferze, tym razem automatowej, która zapewne jeszcze bardziej pogorszy notowania SLD utrudniając tej partii przekonanie obywateli do planu Jerzego Hausnera. Z kolei dzisiejsze informacje Ministerstwa Finansów odnośnie kalendarza emisji na rynku długu w I kwartale przyszłego roku były w zasadzie zgodne z wcześniejszymi prognozami, także również nie zaskoczyły. Agencje opublikowały wypowiedź wicepremiera Hausnera, który powiedział, że rynkom potrzeba stabilizacji, w czym pomaga dzisiejsze umocnienie złotówki. Podczas dzisiejszego przetargu 52-tygodniowych bonów skarbowych o wartości 1,1 mld zł popyt wyniósł 1,647 mld zł, a średnia rentowność wzrosła do 6,239 proc. z 6,125 proc. Kolejnym wydarzeniem na rynku długu będzie środowa aukcja 2-letnich obligacji o wartości 2 mld zł.
Technicznie po przetestowaniu poziomu parytetu nasza waluta może się nieznacznie osłabić, jednak w perspektywie do końca tygodnia złoty powinien pozostawać silniejszy i możemy powrócić na mocną stronę parytetu.Marek Rogalski
Analityk walutowy
Euro Consulting & Management Sp. z o.o.