Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 03.12.2003 07:35

Sesja w USA teoretycznie bez niespodzianek, czyli skończyła się małym

spadkiem. Ale jeśli spojrzeć na kurs eurodolara, to taki tylko skromny

spadek na giełdowym parkiecie jest małą niespodzianką. Euro wobec dolara

poprawiło bowiem ostatnie szczyty i znowu na rekordowo niskim poziomie. I to

ma być niespodzianka ? Przy takich deficytach i polityce administracji Busha

Reklama
Reklama

? Pewnie że nie, ale najbardziej dynamiczna fala wzrostu euro rozpoczęła się

wraz z publikacją ankiety Challenger Gray & Christmas.

Patrząc z punktu widzenia urzędowego amerykańskiego optymisty, to dane te

były bardzo dobre i powinny wręcz umocnić amerykańską walutę. Liczba

planowanych zwolnień spadła przecież o 42% ! Przed piątkowym raportem o

rynku pracy mogło to wywołać kolejną falę giełdowych zakupów i umocnienie

Reklama
Reklama

dolara. Ale indeksy nie zareagowały, a dolar mocno się osłabił. Dlaczego ?

Wystarczy przestać słuchać medialnej papki, a spojrzeć na wykres

Challenger.gif Wczorajsze dane to prawie 100k planowanych zwolnień, a więc

dalej bardzo dużo. Spadek wynika z jeszcze większej bazy. A zresztą, to

wszystko to akurat na wczorajszej sesji i tak tłumaczenie niewytłumaczalnego

i nie tym rynki się kierowały. Samo w tym miejscu nasuwa się pytanie, czym

Reklama
Reklama

więc się kierowały? Pisałem przed sesję, że nie będzie się czym emocjonować

i faktycznie podsumowując sesję należałoby napisać, że była jedną z

nudniejszych. Trudno wskazać, czym tak naprawdę kierowali się inwestorzy.

Nawet dzwonek kończący sesję na NYSE zadzwonił parę sekund za wcześnie, a

Bob Pisani na CNBC podsumowując notowania przytoczył wypowiedzi

Reklama
Reklama

zarządzających, którzy jedyne czego jeszcze chcą, to by ten rok się już

skończył (na obecnych zadowalających ich poziomach) Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif.

Wczorajsza sesja to właśnie krok w tym kierunku. Praktycznie jedyne

wydarzenie, które jakkolwiek wpłynęło na rynek, to publikacja listopadowych

Reklama
Reklama

wyników producentów samochodów. Dane te miały potwierdzić, że samochody nie

podciągną PKB w IV kwartale do wyśrubowanych ostatnio rekordów. Faktycznie

rozczarowały inwestorów, a nauczeni poniedziałkowym doświadczeniem

detalistów (tak przy okazji - detalista Wall Mart najniżej od przełomu

czerwca/lipca), inwestorzy nie przekładali pojedynczych dobrych wyników (GM)

Reklama
Reklama

na całą branże, ale zsumowali wszystkich producentów i nieco się

rozczarowali. To już jednak historia i powyższe akapity większe mają

znaczenie dla jakości porannej kawy, niż przełożenie na kolejne sesje.

Inwestorzy wyraźnie chcieli przeczekać sesję i wyjątkowo im się to udało.

Dzisiaj nieco mocniej wzruszyć ich mogą dane makro, choć jeśli znowu

skończymy remisem to w świetle oczekiwania jutrzejszych publikacji wyników

detalistów, uaktualnienia prognozy Intela (wczoraj upgrade od Merrill Lynch,

UBS) i piątkowych danych makro, taka

wstrzemięźliwość będzie uzasadniona.

A jeśli chodzi o te dzisiejsze dane makro, to z rana Europa dostanie serię

indeksów PMI dla sektora usług. Od 9:45 co 5 minut Włochy, Francja, Niemcy i

w końcu o 10:00 strefa euro, a pół godziny później Wielka Brytania. Nie

będziemy publikować tych danych, bo musiałyby być szokująco różne od

prognoz, by zainteresować szerszą publiczność i wywołać reakcję na

parkietach. Z reguły są ignorowane. To samo publikowana w samo południe

zrewidowana wartość PKB za III kwartał dla strefy euro. Dopiero o 14:30

inwestorzy bardziej nerwowo spojrzą w serwisy. Podana zostanie zrewidowana

wartość wydajności pracy za III kwartał. Poprzednia publikacja to +8,1%, ale

po rewizji w górę PKB jasnym jest, że dzisiaj zobaczymy znacznie wyższe

wartości. Rynkowa prognoza to +9,2% i jej przekroczenie to 20-letnie rekord.

O 16:00 podana zostanie wartość ISM dlaeceniami. Oczywiście do czasu starcia się

dwóch graczy, lub zwiększenia płynności. Dzisiaj raczej czeka nas ten

negatywny scenariusz powtórki rzucania indeksem po 10 pkt. w parę minut, a

dla kontraktów chyba najbardziej w tym zgiełku liczy się technika. Tutaj

warto zwrócić uwagę na wczorajsze minima, których porażka na wykresie

10-minutowym wykreśli formację małej głowy z ramionami Kontrakty.gif

Indeks.gif Co prawda czas kształtowania formacji jest tak krótki, że jej

wiarygodność jest dość niska, ale mimo wszystko warto o tym poziomie

pamiętać.

W kontekście wczorajszego zamieszania na węgierskim rynku obligacji (i

walutowym) dość istotna staje się dzisiejsza polska aukcja dwuletnich

obligacji o wartości 2 mld. Równie niski popyt mógłby giełdowy parkiet mocno

przestraszyć. Przydałoby się napisać, że to zmobilizowałyby także rząd

(koszt obsługi długu w 2004 r. dzięki ostatniej przecenie obligacji wzrósł

już o około 3 mld), ale to przecież naiwne nadzieje i argumentem byków długo

nie będą.

To wzrośnie czy spadnie ? Nie jest to w mojej opinii dobry dzień do handlu,

zarówno ze względu na chwilowe niezdecydowanie na rynkach zachodnich, jak i

duża chaotyczną zmienność naszego rynku na wczorajszej sesji. Jeśli miałbym

coś zadeklarować na dzisiaj, to chyba najrozsądniej byłoby napisać, że do

głosu jeszcze powinny powrócić byki, choć dzisiaj będzie to raczej obrona

rynku na obecnych poziomach, niż walka o dalszy dynamiczny wzrost. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama