na całą branże, ale zsumowali wszystkich producentów i nieco się
rozczarowali. To już jednak historia i powyższe akapity większe mają
znaczenie dla jakości porannej kawy, niż przełożenie na kolejne sesje.
Inwestorzy wyraźnie chcieli przeczekać sesję i wyjątkowo im się to udało.
Dzisiaj nieco mocniej wzruszyć ich mogą dane makro, choć jeśli znowu
skończymy remisem to w świetle oczekiwania jutrzejszych publikacji wyników
detalistów, uaktualnienia prognozy Intela (wczoraj upgrade od Merrill Lynch,
UBS) i piątkowych danych makro, taka
wstrzemięźliwość będzie uzasadniona.
A jeśli chodzi o te dzisiejsze dane makro, to z rana Europa dostanie serię
indeksów PMI dla sektora usług. Od 9:45 co 5 minut Włochy, Francja, Niemcy i
w końcu o 10:00 strefa euro, a pół godziny później Wielka Brytania. Nie
będziemy publikować tych danych, bo musiałyby być szokująco różne od
prognoz, by zainteresować szerszą publiczność i wywołać reakcję na
parkietach. Z reguły są ignorowane. To samo publikowana w samo południe
zrewidowana wartość PKB za III kwartał dla strefy euro. Dopiero o 14:30
inwestorzy bardziej nerwowo spojrzą w serwisy. Podana zostanie zrewidowana
wartość wydajności pracy za III kwartał. Poprzednia publikacja to +8,1%, ale
po rewizji w górę PKB jasnym jest, że dzisiaj zobaczymy znacznie wyższe
wartości. Rynkowa prognoza to +9,2% i jej przekroczenie to 20-letnie rekord.
O 16:00 podana zostanie wartość ISM dlaeceniami. Oczywiście do czasu starcia się
dwóch graczy, lub zwiększenia płynności. Dzisiaj raczej czeka nas ten
negatywny scenariusz powtórki rzucania indeksem po 10 pkt. w parę minut, a
dla kontraktów chyba najbardziej w tym zgiełku liczy się technika. Tutaj
warto zwrócić uwagę na wczorajsze minima, których porażka na wykresie
10-minutowym wykreśli formację małej głowy z ramionami Kontrakty.gif
Indeks.gif Co prawda czas kształtowania formacji jest tak krótki, że jej
wiarygodność jest dość niska, ale mimo wszystko warto o tym poziomie
pamiętać.
W kontekście wczorajszego zamieszania na węgierskim rynku obligacji (i
walutowym) dość istotna staje się dzisiejsza polska aukcja dwuletnich
obligacji o wartości 2 mld. Równie niski popyt mógłby giełdowy parkiet mocno
przestraszyć. Przydałoby się napisać, że to zmobilizowałyby także rząd
(koszt obsługi długu w 2004 r. dzięki ostatniej przecenie obligacji wzrósł
już o około 3 mld), ale to przecież naiwne nadzieje i argumentem byków długo
nie będą.
To wzrośnie czy spadnie ? Nie jest to w mojej opinii dobry dzień do handlu,
zarówno ze względu na chwilowe niezdecydowanie na rynkach zachodnich, jak i
duża chaotyczną zmienność naszego rynku na wczorajszej sesji. Jeśli miałbym
coś zadeklarować na dzisiaj, to chyba najrozsądniej byłoby napisać, że do
głosu jeszcze powinny powrócić byki, choć dzisiaj będzie to raczej obrona
rynku na obecnych poziomach, niż walka o dalszy dynamiczny wzrost. MP