Z kolei nasz złoty ponownie się umocnił po wypowiedzi wiceministra finansów Ryszarda Michalskiego, który zasugerował, że ministerstwo nie rozpoczęło jeszcze wymiany 250 mln EUR na rynku.
ŚWIAT: Nadal nienajlepszy sentyment wobec dolara spowodował, że EUR/USD przekroczył wczoraj poziom figury 1,24. Amerykańska administracja nadal odmawia komentarza w kwestii złapania drugiej po Saddamie Husajnie osoby irackiego reżimu. Tymczasem klimat wokół Iraku nieco się poprawił, a raczej wokół prezydenta Busha - jego popularność rośnie w sondażach i poprawiają się nastroje społeczne. Jednak po tak masowej akcji mediów po złapaniu Saddama Husajna jest to jednak raczej oczywiste i głównym pytaniem jest na jak długo optymizm ten się utrzyma. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia nie ma to żadnego znaczenia - żołnierze amerykańscy z Iraku raczej szybko nie wyjadą, a deficyt budżetowy będzie nadal rosnąć. To właśnie problem podwójnego deficytu jest teraz główną bolączką dla dolara - a sytuacja jest tutaj patowa - deficyt budżetowy rośnie w wyniku wojny z terroryzmem, a handlowy w wyniku rekordowego eksportu z Chin. Na problem "twin deficit" jako głównego czynnika zwrócił dzisiaj uwagę także minister gospodarki Japonii, Heizo Takenaka.
Tymczasem zbyt drożejące euro zaczyna rodzić pewne obawy w szeregach unijnych biurokratów i ekonomistów. Na początku, co było nieco dziwne, fakt pokonania poziomu 1,20 przez EUR/USD próbowano ignorować, jednak ostatnio zaczyna pojawiać się coraz więcej krytycznych opinii. Dzisiaj wypowiedział się na ten temat szef ECB, Jean Claude Trichet, który powiedział, że wierzy, że w stabilizację euro. Wtórował mu główny ekonomista ECB, Otmar Issing, którego zdaniem droższe euro może stwarzać zagrożenia dla eksporterów. Dodał jednak, że obecnie kurs waha się wokół długoterminowej średniej. Zatem, zaczyna się robić nienajlepiej, ale w sumie jest dobrze i nie powinniśmy się wtrącać. Jednak pewna forma werbalnej ekspresji, bo raczej trudno nazywać to interwencją pozostaje. I to na razie na tyle.
Rynek czeka teraz na dzisiejsze dane makroekonomiczne z USA. O godz. 14:30 przyszły pozytywne dane odnośnie cotygodniowego bezrobocia, które spadło do 353 tys. podań, wobec prognoz na poziomie 365 tys. Z kolei o godz. 16:00 opublikowane zostaną dane o wskaźnikach wyprzedzających w gospodarce za listopad (oczekiwania +0,3 proc.), natomiast o godz. 18:00 grudniowa wartość indeksu Filadelfia FED (prognoza spadku do 25 pkt.).
Technicznie mimo pokonania poziomu figury 1,24 rynek nie wykazuje zbyt dużej chęci do dalszych wzrostów. Może się, zatem okazać, że poziom 1,2433 stanie się szczytem na nieco dłużej. Z drugiej jednak strony trudno liczyć na to, że tak silny trend szybko się odwróci. Fakt jednak faktem, że zaszliśmy trochę za wysoko i za szybko.