Tygodniowa liczba wniosków o zasiłki spadła do najniższego poziomu od trzech lat, a indeks wskaźników wyprzedzających LEI był wprawdzie zgodny z oczekiwaniami, ale rośnie od dziewięciu miesięcy sugerując utrwalenie się ożywienia w gospodarce. Uwagę inwestorów przykuwają obecnie głównie wyniki finansowe spółek, a więc tylko znacznie odbiegające od prognoz dane makro mogą zaważyć mocniej na zachowaniu rynku. Informacje napływające ze spółek są jak na razie generalnie pozytywne, ale reakcja rynku świadczy, że w obliczu wysoko postawionej poprzeczki oczekiwań bez optymistycznych prognoz na przyszłość dobre wyniki finansowe nie wystarczą już by ceny pięły się w górę nie mówiąc już o tym, gdy dane są gorsze. Wczoraj po sesji wyniki opublikował Microsoft, który zanotował spadek zysku kwartalnego o 17% przy jednoczesnym wzroście przychodów. Nie pomogło też podwyższenie prognozy na cały rok obrachunkowy i w handlu posesyjnym kurs stracił.

Sesja w USA nie powinna mieć istotnego wpływu na zachowanie naszego parkietu, choć może nieco ochłodzić nastroje rozgrzane mocnym wzrostem pod koniec wczorajszego dnia. Nasz rynek pokazał jak gwałtowne i zaskakujące mogą być zmiany sentymentu. Przez większość dnia nic ciekawego się nie działo i kiedy wydawało się, że w takim stanie dotrwamy do końca, mocny wzrost wyrwał indeksy z marazmu. Pod koniec dało się jednak zauważyć aktywniejszą podaż, co może świadczyć że nie pozostanie ona obojętna w miarę dalszych prób podciągnięcia rynku. Z technicznego punktu widzenia zwyżka lekko poprawiła sytuację, ale nie na tyle by mówić o mocniejszych sygnałach kupna. Indeks w dalszym ciągu tkwi w konsolidacji i choć teraz to popyt ma łatwiejsze zadanie by doprowadzić do wybicia to jednak efektu tych starań nie można jeszcze przesądzać. Pierwszy krok uczyniły byki wyprowadzając wskaźnik lekko powyżej górnej granicy niewielkiego trójkąta, ale dopiero pokonanie w cenach zamknięcia strefy 1687-1690 pkt. będzie wiarygodniejszą zapowiedzią poprawy w najbliższych dniach. Dzisiejsze notowania możemy jednak rozpocząć od osłabienia. Nie powinno być ono głębokie i w miarę upływu czasu można oczekiwać śmielszych poczynań byków, ale powyższy opór powinien być skuteczną zaporą dla wzrostów i jest spore ryzyko, że na zamknięciu nie zostanie sforsowany.