Nie przekreśla to wprawdzie szans na kolejne testy, jednak ten brak zdecydowania może stać się bodźcem dla podaży do jeszcze aktywniejszej obrony. Początek sesji nie zapowiadał większych wrażeń. Otwarcie na lekkim minusie i nieudana próba wyjścia na plus sugerował odreagowanie czwartkowej zwyżki. Zdawało się to potwierdzać także osłabienie do jakiego doszło w pierwszej fazie sesji. Kurs zszedł do pokonanej dzień wcześniej strefy 1697-1700 pkt., ale tutaj byki pojęły walkę i po nieznacznym naruszeniu dolnej granicy przystąpiły do odrabiania strat. Wzrosty dotarły znowu do poziomu odniesienia i położonego tuz powyższej ważnego oporu na 1718 pkt., jednak nie udało się ich mocniej przełamać. Na ponad dwie godziny atmosfera uspokoiła się, jednak rynek nie cofał się głęboko. Ten względny spokój przerwało zdecydowane wybicie górą z horyzontu, które dało impuls do ataku na kolejne istotne bariery. Podobnie jak w poprzednich dniach podaż wyglądała na lekko zaskoczoną takim wyskokiem i przez kilkadziesiąt minut udawało się utrzymywać kurs powyżej. W końcówce doszło jednak do mocniejszego osłabienia i na zamknięciu oporów znowu nie udało się sforsować.

Już czwartkowa sesja świadczyła o tym, iż pomimo lekkiej przewagi popytu na rynku panuje spore niezdecydowanie. Piątkowe notowanie jeszcze je utrwaliły i jest to tym gorsze, że ma to miejsce w obrębie panującej od kilkunastu dni konsolidacji, która i tak sama w sobie jest oznaką braku orientacji co do kierunku ruchu. W dalszym ciągu w nieco lepszej sytuacji są byki, chociażby biorąc pod uwagę bliskość istotnej bariery, ale jednocześnie to właśnie kolejny nieudany atak budzi spore wątpliwości do ich potencjału. Opór ten tworzą poziom 1718 pkt. oraz linia spadków łącząca wierzchołki z początku września i połowy października biegnąca obecnie na 1725 pkt., które wyznaczają zarazem górną granicę trendu bocznego. Trudno więc w takiej sytuacji o wiarygodniejsze prognozy, co podkreśla także mało klarowny obraz wskaźników. Przykładowo MACD zaczyna kierować się do średniej pozostając jednak poniżej, a ROC jest wprawdzie tuż ponad linią równowagi, ale wyhamował wzrost. Taki układ może więc w najbliższych dniach zapowiadać dalszą konsolidację i brak istotniejszych sygnałów. Obok nieskutecznego ataku na powyższe opory lekko negatywny wpływ przynajmniej w pierwszej części dzisiejszej sesji mogą mieć notowania w USA. Niedźwiedzie mogą to wykorzystać do ściągnięcia rynku nieco niżej, choć większe osłabienie jest raczej mało prawdopodobne. Można oczekiwać, że podobnie jak w piątek aktywniejszy popyt pojawi się w okolicach 1697-1700 pkt., gdzie atmosfera powinna się uspokoić, a nawet możliwe jest kolejne odbicie.