Reklama

ECM: Komentarz walutowy 29.01.04

Wczorajsze "uderzenie" ze strony FEDu było nieoczekiwane i wyraźnie wpłynęło na zmianę sentymentu rynku wobec dolara - przynajmniej do czasu zaplanowanego na 6-7 lutego spotkania G-7 na Florydzie. Dzisiaj rynek zwracać będzie uwagę na informacje z wystąpień szefów Europejskiego Banku Centralnego i Zarządu Rezerwy Federalnej.

Publikacja: 29.01.2004 14:17

Z kolei na naszym rynku złoty nadal pozostaje dosyć rozchwiany. Dzisiaj wicepremier Jerzy Hausner powiedział, że jeżeli doszłoby w tym roku do przekroczenia progu 55 proc. długu publicznego do PKB to zmusiłoby to rząd do większych cięć w budżecie niż to założono w planie oszczędnościowym. Dodał, że liczy tym samym, iż uda się zrealizować założone tegoroczne wpływy z prywatyzacji.

ŚWIAT: Wczorajsza sesja pokazała, że do wcześniejszej układanki zwanej G-7 doszedł nowy gracz. Wieczorny komunikat Zarządu Rezerwy Federalnej zupełnie zaskoczył rynek, czego efektem był blisko 150 punktowy spadek notowań EUR/USD w przeciągu niecałej godziny. Pomimo, że stopy pozostały niezmienione jak tego wcześniej się spodziewano, to doszło do zmiany akcentów w komunikacie wydanym do decyzji. Sformułowanie, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie jeszcze przez "długi czas" zastąpiono stwierdzeniem, że FED "może zachować cierpliwość", co zostało odebrane przez rynek jako gotowość do przyspieszenia terminu podwyżek stóp. Na rynku spekuluje się, że mogłoby do tego dojść w okolicy czerwca, gdyż obecnie zaniepokojenie Alana Greenspana nadal wzbudza sytuacja na amerykańskim rynku pracy. Z drugiej jednak strony, tak czy inaczej wczorajsze posunięcie szefa FED było idealnym w kontekście zbliżającego się szczytu G-7 i pojawiających się głosów z Europy odnośnie potrzeby koordynacji działań mających na celu osłabić euro i wzmocnić pozycję dolara. Na rynku natychmiast pojawiły się opinie, że Amerykanie przestali być obojętni wobec sytuacji na EUR/USD i mogliby być skłonni do podjęcia dalszych działań. Tym samym sentyment wobec dolara się poprawił, przynajmniej do zaplanowanego na 6-7 lutego spotkania na Florydzie. Nie można oczywiście wykluczyć, że rynek "ocknie" się wcześniej, gdyż nie wydaje się, aby podczas szczytu G-7 udało się rzeczywiście wypracować jakąś wiążącą płaszczyznę porozumienia.

Dzisiaj uwagę rynku przykują zapewne informacje z wystąpienia szefa Europejskiego Banku Centralnego w Madrycie, które zostało zaplanowane po godz. 14:00. Wcześniej Jean Claude Trichet zwracał uwagę na nadmierne rozchwianie rynku i był raczej sceptycznie nastawiony do większych cięć stóp procentowych. W obecnej sytuacji zapewne niewiele się w tym zmieni, a w kolejnych wypowiedziach członków ECB pojawi się zapewne jeszcze większy akcent na to, że powodu do obniżek stóp procentowych nie ma, skoro FED zasugerował wczoraj niedługie rozpoczęcie cyklu podwyżek. Z tego powodu istotne może być dzisiejsze wystąpienie Alana Greenspana i Sekretarza Skarbu Johna Snowa w Waszyngtonie zaplanowane na godz. 16:30. Inwestorzy będą zapewne szukać dalszych potwierdzeń wczorajszego komunikatu. O godz. 14:30 przyszły informacje odnośnie cotygodniowego bezrobocia w USA, które pokazały nieznaczny spadek liczby podań do 342 tys. z 343 tys. po korekcie tydzień temu. Z kolei koszty zatrudnienia w IV kwartale wzrosły o 0,7 proc. W najbliższym czasie rynek będzie zwracał coraz większą uwagę na te figury.

Technicznie wczorajszy komunikat FEDu bardzo szybko sprowadził notowania EUR/USD w rejon wcześniejszych wsparć w okolicach 1,2450, które zostały nieznacznie naruszone, co sugeruje, że w najbliższym czasie może przeważać presja spadkowa w kierunku 1,2350. Poziomem oporu jest techniczne 1,2520, od którego się dzisiaj rynek odbił i fraktalne 1,2545.

POLSKA: Uspokojenie nastrojów na naszym rynku trwało krótko i już dzisiaj ponownie zmienność notowań się zwiększyła. Wczoraj wieczorem Ministerstwo Gospodarki przedstawiło dalsze szczegóły odnośnie planu Hausnera - wynika z nich, że potrzeby pożyczkowe budżetu w latach 2004-07 mogą się zmniejszyć nawet o 50 mld zł. Jednak zdaniem wielu te wyliczenia są na razie tylko szacunkami, które aby weszły w życie muszą znaleźć wystarczającą wolę politycznego działania. Tymczasem dzisiaj wicepremier Jerzy Hausner powiedział, że jeżeli w tym roku doszłoby do przekroczenia 55 proc. progu w relacji długu publicznego do PKB, to zmusiłoby to rząd do jeszcze większych cięć wydatków niż to założono w harmonogramie. Wicepremier liczy jednak na to, że uda się zrealizować zakładane na ten rok przychody z prywatyzacji. W tegorocznym budżecie zapisano kwotę w wysokości 8,8 mld zł. Wszystko, zatem leży teraz w gestii nowego ministra skarbu. Tymczasem on zapowiedział wczoraj znaczne przyspieszenie prywatyzacji, zwłaszcza takich gigantów jak PKO BP. Nie wiadomo jednak, czy deklaracje te zostaną rzeczywiście zrealizowane, zwłaszcza, że zdaniem obserwatorów nowy szef resortu skarbu ma niewielkie doświadczenie w tej materii. Wicepremier Hausner poinformował dzisiaj także o spadku deficytu obrotów bieżących w 2003 r. do 1,7 proc. PKB, co jest pozytywną informacją. Warto jednak zauważyć, że w dużej mierze jest to wynik mocnego euro. Niezbyt pozytywne były natomiast prognozy przedstawione przez wiceministra gospodarki, Marka Szczepańskiego, którego zdaniem w tym roku liczba bezrobotnych spadnie tylko o 200 tys. osób, a jeszcze w tym miesiącu stopa bezrobocia może przekroczyć 18 proc.

Reklama
Reklama

W najbliższym czasie tak jak pisaliśmy wcześniej trudno będzie o to, aby złoty ponownie znalazł się po mocnej stronie parytetu.

Marek Rogalski

Analityk walutowy

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama