Choć jednoznaczność rozstrzygnięcia pozostawia trochę do życzenia, to dość powszechna jest opinia, że rynek nadal będzie zdążał na północ. Przedpołudniowa część dzisiejszej sesji jej nie zmienia. WIG20 trzyma się mocno i pozostaje nieznacznie poniżej wczorajszego zamknięcia. Obroty po 5 kwadransach przekroczyły 100 mln zł, więc aktywność inwestorów pozostaje duża.
Cala trudność przy ocenie obecnej sytuacji na rynku polega na tym, że od dłuższego czasu trudno jest wskazać czynniki, determinujące jego zachowanie. Wciąż trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze stadnymi reakcjami największych graczy. Skoro z portfelami pełnymi akcji udało się im przeczekać trudne chwile, będące pochodną kłopotów z planem Hausnera, to w chwili gdy klimat wokół tego planu trochę się poprawił ruszyli znów do kupna. W przypadku największych firm popyt trudno uzasadnić wynikami finansowymi. Dzisiaj nie zachwyciła TP, wcześniej Bank Millennium, Świecie. Korzystnie na tym tle wyróżniła się zaś Dębica. Reszta banków raczej nie pochwali zbyt dobrymi rezultatami.
W takiej sytuacji trudno mówić o czymś innym jak dmuchaniu spekulacyjnego bąbla. Od każdego zależy, czy chce w tym brać udział czy nie. Straszenie, że może on w każdej chwili pęknąć nie ma większego sensu, ale bez wątpienia trzeba mieć tego świadomość.
Z technicznego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma teraz wsparcie przy 1694 pkt. Dopóki nie zostanie ono przełamane można liczyć na przełamanie 1735 pkt. Jednocześnie, próba wskazywania zasięgu zwyżki po przejściu tej bariery to bardzo trudne zadanie. Wydaje się, że bardzo ważną rolę odgrywa 61,8-proc. zniesienie bessy z okresu wiosna 2000 - jesień 2001 r. Wypada ono przy 1750 pkt. Można sobie wyobrazić, że byki nie dadzą rady sforsować tego oporu. Przed takim scenariuszem przestrzega głównie rysująca się na tygodniowym MACD negatywna dywergencja.