Spadek nie zmienia zasadniczo obrazu rynku i jak na razie należy traktować go jako korektę wzrostów, choć niektóre z przesłanek sugerują jej kontynuację na kolejnych sesjach na przykład w postaci lekkiej konsolidacji. Otwarcie wypadło na niewielkim minusie, ale już po kilkunastu minutach i nieudanej próbie podejścia bliżej poprzedniego zamknięcia kurs zaczął wyraźniej osuwać się w dół. Pierwszą próbę obrony popyt podjął dopiero godzinę po rozpoczęciu kasowego w okolicach 1753 pkt. Skończyło się jednak tylko na korekcyjnym odbiciu i zaraz po południu doszło do mocniejszego ataku na wsparcie w strefie 1748-1750 pkt. Tu jednak walka była aktywniejsza i byki przystąpiły do odrabiania strat. Ich przewaga nie była wprawdzie imponująca, ale wystarczyła by ponownie przystąpić do testu poziomu odniesienia. Mocniejszy skok w górę indeksu pozwolił kontraktom nieznacznie wyjść na plus, jednak tuż powyżej niedźwiedzie zdołały atak odeprzeć. Dało do impuls dla mocniejszej wyprzedaży w ostatniej godzinie, co przyniosło sforsowanie wspomnianych wsparć. Dopiero przy górnej granicy konsolidacji ze stycznia na 1735 pkt. udało się zatrzymać przecenę i ostatnich minutach oraz na zamknięciu podciągnąć rynek nieco wyżej, ale co szczególnie ważne ponad strefę 1748-1750 pkt.
Sytuacja nie uległa większym zmianom. Z jednej strony mamy lekki spadek, ale jednocześnie obronę już pierwszych wsparć w tym zwłaszcza w połowie wtorkowego korpusu na 1748 pkt. Jak na razie nie można więc mówić o poważniejszych przesłankach zapowiadających większy zwrot, a spadek należy traktować jako korektę mocnego impulsu zwyżkowego. Za takim scenariuszem przemawiają także MACD i ROC, które są ponad poziomami sygnału. Jednocześnie jednak na wykresie mamy świecę, która uformowała formację harami sugerującą nieco dłuższą przerwę we wzrostach. Niewykluczone jest więc w perspektywie najbliższych dni dalsze osłabienie, choć bardziej prawdopodobna jest łagodniejsza korekta w postaci trendu bocznego. Za możliwością uspokojenia przemawia wykupienie sygnalizowane przez większość szybkich indykatorów oraz analogia obecnego zachowania do sytuacji początku stycznia. Wówczas również po dwóch mocnych wzrostach rynek wszedł w dłuższą stabilizację. Lekko pozytywny wpływ na przebieg dzisiejszej sesji mogą mieć wzrosty w USA, ale nie należy przeceniać ich znaczenia i raczej pozwoli to uniknąć wyraźniejszego spadku niż będzie sygnałem dla mocniejszej zwyżki. Niewykluczone, że w trakcie dnia, a zwłaszcza w drugiej połowie notowań podaż spróbuje znowu mocniej zaatakować, ale wczorajsze wsparcia czyli 1748 pkt. i 1735 pkt. powinny być wystarczającymi zaporami dla przeceny.