Za bezpośrednią przyczynę wzrostów wartości euro można uznać wypowiedzi G. Quadena - reprezentanta Europejskiego Banku Centralnego. Stwierdził on bowiem, że znacząca aprecjacja wspólnej waluty jest niepożądana, jednak nie ma takiego poziomu przy którym siła euro byłaby dla gospodarki europejskiej "nie do zniesienia". Taka wypowiedź mogła sugerować, że ECB nie jest skłonny podejmować (przynajmniej na razie) rynkowych interwencji mających.

Początek dzisiejszej sesji europejskiej był więc dość nerwowy. Pogłoski o tym, że banki centralne z Europy "sprawdzały ceny" w bankach londyńskich przyczyniły się do powrotu notowań EUR/USD poniżej 1,2900. Sytuacja techniczna na rynku EUR/USD pokazuje, że dalsze wzrosty wartości wspólnej waluty są jak najbardziej prawdopodobne. Kolejnym poziomem oporu jest 1,2975. Wiele jednak zależy od zachowania Europejskiego Banku Centralnego. Jego ewentualne interwencje byłyby bowiem w stanie powstrzymać presję na umacnianie się euro nawet w nieco dłuższym okresie.