Większość przesłanek przemawia bowiem obecnie za możliwością dalszego osłabienia, a więc w tej sytuacji powyższa bariera jest ciągle poważnie zagrożona i niewykluczone, że obawy te potwierdzą się już dziś. Po czwartkowej przewadze niedźwiedzi i słabych sesjach w USA trudno było spodziewać się innego niż spadkowe otwarcia. Przyniosło ono sporą lukę bessy i zejście poniżej istotnego poziomu 1735 pkt. Również w pierwszej godzinie handlu niemrawe próby odbicia nie były w stanie zapobiec dalszemu osuwaniu się kursu, który pokonał kolejne wsparcia. Przecenę udało się zatrzymać dopiero na wysokości 1713 pkt. i w ślad za indeksem kontrakty zaczęły odrabiać straty. Tuż po godzinie 13 rynek dotarł w okolice poprzedniego zamknięcia, ale próba wyjścia na plus zakończyła się niepowodzeniem. Głębszego osłabienia jednak nie było i po lekkiej korekcie popyt przystąpił do kolejnego ataku. Tym razem okazał się on skuteczniejszy, a powrót powyżej istotnego oporu dał impuls dla wyraźniejszej zwyżki. Szybko udało się ją wprawdzie zahamować i w ostatniej godzinie zapanowała stabilizacja, jednak kurs nie cofnął się wiele. Przebita granica powróciła do roli wsparcia co pozwoliło zakończyć notowania nieco wyżej.

Odrobienie początkowych strat tym bardziej przy braku mocniejszych sygnałów poprawy zasługuje na uznanie. Najważniejszą przesłanką płynącą z tej determinacji byków jest powrót i obrona wsparcia na poziomie 1735 pkt. Tworzy je przebity górny poziom styczniowego trendu bocznego, a zarazem dolna granica obecnej stabilizacji. To jednak praktycznie wszystko co można pozytywnego powiedzieć o piątkowej sesji. Nie zmieniła ona bowiem zasadniczo układu sił, a tym bardziej nie daje podstaw do zbytniego optymizmu na najbliższe dni. W dalszym bowiem ciągu więcej argumentów przemawia na korzyść dalszego osłabienia. Białej świecy nie można interpretować zbyt optymistycznie, gdyż zamknięcie poniżej połowy poprzedniego korpusu na 1754 pkt. przyniosło uformowanie formacji wyrzucenia, zapowiadającej kontynuację spadków. Jej wymowę ograniczają wprawdzie obrona wspomnianego wsparcia i niewielki ruch poprzedzający, co jednak nie znaczy, iż należy ją bagatelizować. Nie pozwala na to chociażby pogarszający się obraz wskaźników. Najszybsze z nich po wygenerowaniu sygnałów sprzedaży opadają coraz niżej, a MACD i ROC uformowały wyraźniejsze szczyty i też zmieniły kierunek na spadkowy. Duże obawy budzą zwłaszcza coraz częstsze negatywne dywergencje. Jest więc dość prawdopodobne, że już dziś te niekorzystne przesłanki okażą się zapowiedzią osłabienia. Przy obecnych poziomach kolejne ataki na powyższe wsparcie nie powinny sprawić podaży kłopotu. Można oczekiwać, że piątkowe minimum na 1713 pkt. będzie wystarczającą zaporą dla spadków, niemniej jednak należy liczyć się z tym że na zamknięciu może dojść do wybicia z konsolidacji.