Jak na razie nie ma jeszcze dramatu, ale szybkie zniesienie wzrostu w połączeniu z pokonaniem kilku wsparć nie jest najlepszym sygnałem na najbliższe dni. Teraz podaż ma spore szanse zaatakować następne z ważnych barier, a zejście poniżej będzie zapowiedzią wyraźniejszej przeceny. Po słabszej sesji w USA można było oczekiwać gorszego otwarcia i tak też się stało. Na początku popyt podjął próbę odrobienia strat i powrotu ponad przełamany poziom 1818 pkt., ale skończyła się ona tylko niewielkim naruszeniem. Zaraz po rozpoczęciu kasowego doszło do spadku i choć tuż powyżej poprzedniego otwarcia udało się go powstrzymać to jednak sił starczyło zaledwie na niewielką stabilizację. Po godzinie niedźwiedzie znowu przystąpiły do ataku, a wspierały je słabe nastroje na zachodzie i innych giełdach naszego regionu zwłaszcza na Węgrzech. Kurs zdecydowanie schodził w dół łamiąc po drodze wsparcie na linii ostatnich wzrostów, a podjęta około południa próba odbicia była tylko godzinną korektą. Po niej znowu doszło do stosunkowo mocnego osłabienia, którego celem okazał się jeden z istotniejszych poziomów 1774 pkt. Po lekkim naruszeniu w końcówce popyt zdołał się jednak nieco przebudzić i obronić tę granicę, ale obrazu rynku to nie zmieniło.
Sesja pozostawia po sobie niekorzystne wrażenie i dla pewnych siebie w ostatnich dniach byków może stanowić zaskoczenie. Niektóre z przesłanek jak choćby opór w strefie 1835-1870 pkt., wyznaczony przez konsolidację ze stycznia 2001r. czy wykupienie sugerowały wprawdzie ostrożność, ale po wczorajszych notowaniach mamy już kilka wyraźniejszych sygnałów niosących groźbę osłabienia. Jednym z nich są sygnały sprzedaży na najszybszych oscylatorach (Stochastic, %R, CCI), ale o ile można jeszcze przy wyraźnych ruchach mieć co do nich wątpliwości, to szczyty uformowane przez MACD czy ROC połączone z kolejnymi negatywnymi dywergencjami zwiększają poważnie groźbę pogorszenia w najbliższych dniach. Pewne nadzieje na stabilizację daje jeszcze wsparcie w strefie 1768-1774 pkt., gdzie znajdują się lokalne dna z ostatnich dni oraz 38.2% zniesienia prawie dwutygodniowej zwyżki. Nie jest to jednak wystarczający sygnał, by liczyć na poprawę i jest wysoce prawdopodobne, że wczorajsza skuteczna obrona górnej granicy nie zapobiegnie kolejnym atakom, do których może dojść już dziś. Zwłaszcza w pierwszej połowie notowań można spodziewać się przewagi podaży, która mieć będzie dodatkowy argument w postaci słabej sesji w USA. Test wsparcia, a nawet jego naruszenie nie powinno być więc problemem, ale można oczekiwać, że popyt podejmie walkę, co może skończyć się w trakcie dnia stabilizacją, a niewykluczone, że również lekkim odbiciem.