Słabsze od oczekiwań dane o deficycie handlowym w styczniu, który wyniósł 43.1 mld USD pogorszyły wprawdzie nastroje na początku, ale choć rynek pozostawał na lekkich minusach nie było mocnej wyprzedaży, a indeksy przystąpiły nawet do odrabiania strat. Nie było jednak impulsu mogącego sprowokować wyraźniejszą poprawę i w miarę upływu czasu negatywny sentyment zaczął znowu przeważać. Obawy o przeszacowanie obecnych kursów akcji oraz sytuację na rynku pracy zagrażającą trwałości ożywienia gospodarczego wzięły górę i niedźwiedzie zaczęły mocniej przyciskać powodując coraz silniejszą realizację zysków. Powszechny dotąd optymizm coraz wyraźniej ustępuje więc w ostatnim czasie miejsca ostrożności, a inwestorzy zdają się bardziej dostrzegać również sygnały ostrzegawcze. Jest to oznaka zmiany układu sił , a tym samym możliwej dłuższej przerwy w trwającej rok hossie i zapowiedź większej korekty. Z technicznego punktu widzenia scenariusz taki sugeruje chociażby przebicie kilku istotnych wsparć przez Nasdaq oraz DJIA i choć po tak ostrej przecenie możliwe jest wkrótce lekkie odbicie to jednak wiele przemawia jedynie za przejściową korektą zniżki. Dziś na zachowaniu rynku mogą zaważyć informacje o liczbie nowych bezrobotnych i sprzedaży detalicznej w lutym, ale tylko jeśli będą znacząco odbiegać in plus od oczekiwać mogą dać argument dla poprawy.
Na naszym rynku mamy ostatnio sporą zmienność nastrojów. Po wtorkowej sesji niewiele pozostało z optymizmu jaki panował na przełomie ostatnich tygodni. Wczoraj jednak popyt pokazał, że jeszcze nie złożył broni i podjął próbę zahamowania spadków. Pomogła mu w tym bliskość wsparć w strefie 1750-1760 pkt. skąd zaczęło się odrabianie strat. Wzrost jakkolwiek poparty sporym obrotem nie jest jednak przekonującym sygnałem by w najbliższych dniach spodziewać się dalszej poprawy, a tym bardziej nowych rekordów. Już dziś determinację byków może bowiem złamać właśnie słaba sesja w USA, która powinna mieć negatywny wpływ na przebieg dzisiejszych notowań. Ostrożność popytu mogą też zwiększyć poranne wydarzenia w Madrycie, które przypomną zapewne rynkom o ciągle realnym zagrożeniu terrorystycznym. Jest więc dość prawdopodobne, że zaczniemy od spadków, a indeks będzie znowu atakował powyższe ograniczenie. Popyt powinien po raz kolejny podjąć walkę w tym rejonie, co w trakcie dnia może skończyć się stabilizacją, a nawet lekkim odbiciem, ale jej ostatecznego efektu obrony nie należy przesądzać. W tej sytuacji wskazana wydaje się więc dziś spora ostrożność, gdyż niewykluczone jest, że ostatecznie padną negatywne sygnały, a utrzymanie rynku w niewielkiej konsolidacji skończy się niepowodzeniem. Zamkniecie poniżej wsparcia będzie poważnym ostrzeżeniem przed dalszym spadkiem, którego celem powinna być przynajmniej linia wyznaczająca wzrosty z listopada obecnie na wysokości ok. 1720 pkt.