Sesja zakończyła wyraźną zniżką przy dużym wolumenie i znowu byliśmy jednym z najsłabszych parkietów w Europie. Nie widać więc na razie przesłanek sugerujących wkrótce większą zmianę fatalnego obrazu. Pewne nadzieje można wprawdzie wiązać z dużym wyprzedaniem, ale jeśli już to raczej jedynie na korektę spadków. Początek sesji był dość dobry - otwarcie wypadło bez zmian, ale kurs szybko zaczął wspinać się do góry. Najpierw byki uporały się z oporami na 1666 pkt. i 1671 pkt. Dało to pretekst do ataku na ważną barierę w przedziale 1680-1681 pkt., do którego doszło tuż po rozpoczęciu kasowego. Kiedy jednak indeks po krótkim wzroście zaczął słabnąć, na kontraktach podaż odzyskała siły i nie tylko powstrzymała wzrosty, ale też na dłużej przejęła inicjatywę. Bez większych problemów sforsowane zostało wtorkowe minimum na 1647 pkt. i choć nieco niżej zapanowała krótka stabilizacja to jednak powrót powyżej pokonanego wsparcia nie powiódł się. Do odbicia doszło dopiero w okolicach 1630 pkt. Trwało ono półtorej godziny, ale też okazało się jedynie korektą spadku i ostatnia godzina znowu należała do niedźwiedzi. Kurs zszedł ponownie do wcześniejszych minimów kończąc w ich pobliżu.
Nowe dno nie pozostawia większych wątpliwości co do fatalnego obrazu rynku. Wyraźny wzrost wolumenu w połączeniu z dużym wyprzedaniem może wprawdzie zapowiadać zbliżające się przesilenie, ale nic jak na razie nie wskazuje by było ono czymś więcej niż przejściowym odreagowaniem. Jest bowiem mało prawdopodobne by przy tak znikomym potencjale byki zdołały na dłużej przełamać presję podaży potwierdzoną wieloma negatywnymi sygnałami. Należy do nich chociażby niekorzystna sytuacja na większości wskaźników, czy też układ świec na wykresie. Oznaką dużej słabości popytu jest jego zachowanie przy najbliższych oporach. Wczoraj taką skuteczną zaporą był m.in. poziom 1671 pkt., gdzie znajduje się przebite dno z 25 lutego. Nie jest to dobry prognostyk biorąc pod uwagę, że przy obecnych poziomach kursu dopiero zamknięcie luki bessy w przedziale 1698-1716 pkt. pozwoli myśleć o długich pozycjach. Niewiele miejsca zostało już do strefy 1610-1597 pkt., gdzie położone są kolejne silne wsparcia w postaci dna z końca stycznia i 61.8% zniesienia fali z listopada. W tych rejonach możliwe jest dłuższe zatrzymanie, niemniej jednak scenariusz zakładający mocniejszy test w najbliższym czasie jest coraz bardziej prawdopodobny. Dzisiejsza sesja może być względnie spokojna. Niewykluczone nawet, że popyt znowu spróbuje odrobić część wczorajszych strat, ale ciężko spodziewać się raczej mocniejszego odbicia. Odpowiedź podaży może nawet przynieść pogłębienie ostatniego minimum, choć nie powinno być ono raczej zbyt duże.