Po spadkowym początku zaczęło się odrabianie strat, ale nie można mówić by popyt wykazywał większą determinację. Ograniczał się on raczej do podtrzymywania rynku, a podaż też nie pozostała zupełnie bierna i zwłaszcza w końcówce wyraźniejszym spadkiem dała do zrozumienia, że łatwo się nie podda. Inwestorzy skupiali się na informacjach ze spółek, które w obliczu rozpoczętego właśnie sezonu publikacji wyników kwartalnych nabierają coraz większego znaczenia. Wczoraj z największych firm jako pierwsze prezentowały je Alcoa - największy światowy producent aluminium oraz Yahoo!. Zdecydowanie lepsze były oczekiwania w przypadku pierwszej z tych spółek, której akcje na zakończenie regularnego handlu zdrożały ponad 2%. W przypadku Yahoo! rynek miał nieco więcej wątpliwości przeceniając walory. Obawy te okazały się uzasadnione, bowiem wynik internetowej firmy zbliżony do konsensusu nie wystarczył inwestorom, tym bardziej że jednocześnie spadła sprzedaż, a prognozy uznane zostały za zbyt zachowawcze. Rozczarowała także Alcoa, której kwartalny zysk zwiększył się o 70%, jednak był poniżej oczekiwań rynku. W handlu posesyjnym akcje obu spółek taniały.

Notowania w USA nie będą mieć raczej większego wpływu na zachowanie naszego rynku, ale informacje podane po sesji mogą odbić się negatywnie zwłaszcza w pierwszej części. Wczorajsze notowania były już nieco lepsze, chociażby z uwagi na większe obroty, ale trudno mówić by zmieniły one zasadniczo sytuację. W pierwszej części przewagę miały byki wyciągając indeks w okolice ważnego oporu na 1702 pkt. Pomimo kilku naruszeń nie udało się jednak dłużej utrzymać indeksu nad tą barierą, co w rezultacie ożywiło podaż i zaczęło się osuwanie, które przyniosło zniesienie całego poprzedzającego wzrostu. Dzięki odrobieniu części strat w końcówce udało się jednak zakończyć na plusie. Na rynku zaczyna coraz wyraźniej rysować się lekka stabilizacja i na razie nie widać impulsu mogącego wkrótce istotniej zmienić ten stan. Z góry skutecznym oporem jest na razie poziom 1702 pkt., ale znacznie silniejsze jest okno bessy w przedziale 1709-1714 pkt. Dopiero po jego zamknięciu można będzie mówić o zakończeniu horyzontu i wiarygodniejszych sygnałach zapowiadających wzrosty, ale w perspektywie najbliższych kilku sesji może to być dość trudne. Wsparciem dla spadków powinna być natomiast strefa 1686-1688 pkt., gdzie znajduje się wrotkowe minimum oraz 50% zniesienia wzrostów z II połowy czerwca i można oczekiwać, iż popyt będzie skutecznie bronił tego przedziału. Początek dzisiejszej sesji może przynieść lekkie osłabienie między innymi spowodowane gorszym zachowaniem parkietów zachodnich i kontraktów amerykańskich. Sytuację powinno jednak uspokoić korzystne zachowanie giełd naszego regionu, a zwłaszcza węgierskiej. Można więc oczekiwać, że dość szybko zapanuje względna stabilizacja, a w dalszej części dojdzie do próby kontynuacji zwyżki.