Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 12.08.2004 08:56

Po jednodniowej korekcie rynek w Stanach ponownie zaliczył spadek cen.

Indeksy kontynuują ruch trwający już od jakiegoś czasu Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif Nie jest jednak aż tak źle, jakby to wynikało z samych cyferek.

Początek sesji był znacznie gorszy, ale po pierwszym okresie rynek okrzepł i

reszta notowań to wzrost cen. Taki przebieg notowań nie powinien wyrządzić

Reklama
Reklama

nam większych szkód. Te możemy wyrządzić sobie sami pamiętając przebieg

wczorajszej sesji.

Wróćmy jednak do USA. O sesji zadecydował bardzo słaby początek. Tu

oczywiście duży wpływ na poziom notowań miały słabe prognozy Cisco oraz

kolejne obniżki rekomendacji dotyczące tej spółki wystawione przez czołowych

analityków. Cisco jako lider "robi nastrój" dla całego rynku. Był to na tyle

Reklama
Reklama

słaby nastrój, że indeks Nasdaq nawet nie zdołał się poważnie podnieść.

Nastroje psuł także National Semiconductor, który stracił wczoraj 14% oraz

pociągnął za sobą całą branżę półprzewodników. Indeks branżowy spadła o

ponad 5%. Na wzrost cen w drugiej części sesji miał też wpływ spadek cen

ropy naftowej. Stało się to po informacji, że Arabia Saudyjska jest w stanie

podnieść wydobycie. Jak wiadomo, ceny ropy to ostatnio zmora inwestorów i

Reklama
Reklama

taki spadek to chwila oddechu. Problem jednak nie znika, gdyż nadal poziom

notowań jest bardzo wysoki i wcale nie jest powiedziane, że nie będzie

wyższy.

Wczorajszy wzrost cen po słabym otwarciu uprawnił wielu analityków, którzy

są zdania, że rynek jest znacznie wyprzedany i teraz zacznie rosnąć. Już

Reklama
Reklama

mówi się o powrocie Dow nad 10000 pkt, a Naadaq nad 1800. Jak widać szybko

zapomina się, że SP500 przebił ostatnio średnią z 200 sesji. Dużo się o niej

mówiło, gdy była ona wsparciem. Gdy wsparcie przestało działać i nie jest

ono już argumentem do kupna, błyskawicznie przestała ona być istotna. Ja bym

jednak nie zapominał o niej tak szybko.

Reklama
Reklama

Dla nas ma znaczenie fakt pewnej poprawy notowań w USA po naszym zamknięciu.

Jednak nie liczyłbym na to, by to miał zdecydowanie pomóc naszemu rynkowi.

Co by nie mówić, wczorajsza sesja w Warszawie była po prostu kiepska. To był

mocny cios ze strony niedźwiedzi i nie należy oczekiwać, by popyt szybko się

po nim podźwignął. Bardziej prawdopodobny jest test poziomu 1607 pkt czyli

Reklama
Reklama

dołka z połowy maja. Od wczorajszego zamknięcia to raptem 13 pkt. Można

przypuszczać, że początek dzisiejszych notowań będzie zbliżony do

wczorajszego zamknięcia. Może nawet zobaczymy poważniejszą próbę odbicia,

której wczoraj nie widzieliśmy. Sądzę jednak, że sumaryczny wynik

dzisiejszej sesji wypadnie na korzyść niedźwiedzi. Nie przypuszczam bowiem,

by udało się popytowi zanegować wczorajszy spadek cen. Kontrakty.gif

Indeks.gif W czasie sesji, o 14:30 czeka nas publikacja danych makro w USA.

Dziś dowiemy się szczegółów na temat dynamiki zapasów przedsiębiorców,

liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. To co jednak nas

najbardziej interesuje to dynamika sprzedaży detalicznej. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama