Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.08.2004 09:02

W czasie wczorajszej sesji najważniejszym wydarzeniem był debiut Google.

Wcześniejsze buńczuczne wypowiedzi i wysoko postawiona poprzeczka cenowa,

która później została drastycznie obniżona, wzbudzały zainteresowanie.

Pojawiały się oceny, że i te obniżone 85 dolarów to i tak bardzo dużo, że

Google osiąga właśnie szczyt możliwości i takiej dynamiki wyników, jak w

Reklama
Reklama

ostatnim czasie nie uda się spółce osiągnąć. Rynek jednak nie słuchał tych

wypowiedzi. Wczorajsze notowania spółki zakończyły się na poziomie 100,33,

czyli 18% nad ceną emisyjną.

Szerszy rynek nie miał jednak tyle szczęścia. Wczoraj indeksy w Stanach

zakończyły notowania na lekkim spadku. Skala nie jest wysoka więc nie budzi

to jeszcze niepokoju. Na wykresach dominuje cały czas ostatni wzrost cen

Reklama
Reklama

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Co ciekawe ten niewielki spadek ma miejsce w

chwili, gdy cena ropy naftowej zbliża się małymi kroczkami do poziomu 50

dolarów za baryłkę. Poziom, który jeszcze parę miesięcy temu wydawał się

abstrakcją. W wartościach bezwzględnych są to oczywiście rekordy, ale

uwzględniając utratę wartości dolara w wyniku inflacji sporo jeszcze brakuje

do rekordów z lat 70-tych. Wczoraj kontrakt wrześniowy na ropę zakończył

Reklama
Reklama

notowania wzrostem o 3%, na poziomie 48,7 dolara za baryłkę. Było to

niewiele mniej od wczorajszego maksa na poziomie 48,8. Wracając do rynku

akcji, można odnieść wrażenie, że te stara się uodpornić na zachowanie cen

ropy. Pierwsza fala paniki z tym związana jest już za nami. Teraz pewnie

każdy ma już w świadomości dojście do 50 dolarów za baryłkę. Jeśli cena

Reklama
Reklama

będzie rosła nadal (a takie są głosy), to można oczekiwać kolejnej fali

spadków wywołanych strachem cenami ropy.

Dla nas brak mocniejszego spadku w USA ma o tyle znaczenie, że dziś sesja ma

szansę zakończyć się bez dużych minusów, co byłoby odchyleniem od dwóch

ostatnich lokalnych szczytów. W połowie lipca i początku sierpnia po sesji

Reklama
Reklama

wyhamowującej wzrost pojawiał się gwałtowny spadek cen. Jakoś nie chce mi

się wierzyć., by po raz trzeci wyszedł ten sam numer Kontrakty.gif

Indeks.gif Nie wykluczone, że dziś jeszcze pomieszamy się na wysokich

poziomach. Niemniej nadal cały ten wzrost nie budzi mojego zaufania i daje

mu małe szansę na kontynuację.

Reklama
Reklama

Dla nas ważne jest też to, co dzieje się na rynku złotego. Dzisiejsze

notowania zaczęliśmy od pogłębienia osłabienia złotówki. EURPLN doszedł już

do 4,483, a USDPLN do 3,627. Realizuje się scenariusz kanału wzrostowego.

Przynajmniej teraz. Pewien wpływ na to mogą mieć zawirowania polityczne na

Węgrzech, gdzie prawdopodobnie dojdzie do zmiany premiera. Sesja nie

zapowiada się na porywającą. Brak danych makro nie sprzyja zwiększonej

zmienności. No chyba, że znowu skopiujemy scenariusz z poprzednich szczytów.

KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama