Wyraźnie słabszy był rynek technologiczny - tutaj nadal ciążyły obawy o czwartkową prognozę wyników kwartalnych Intela. W środkowej części sesji rynek wszedł w stabilizację, przy niskiej aktywności. Ostatnie kilkadziesiąt minut przyniosło jednak silny ruch w górę, dzięki czemu indeksy zakończyły blisko dziennych maksimów. Obroty na obu rynkach wzrosły, w dalszym ciągu odbiegały jednak wyraźnie w dół od średnich miesięcznych (efekt Konwencji Republikanów). Na wykresach indeksów uformowały się świece z długimi dolnymi cieniami. Trudno jednak interpretować je bardzo optymistycznie, ponieważ nie utworzyły się po mocniejszym spadku. Tak czy inaczej pokazują one, że strona popytowa jest obecnie aktywniejsza i rynkowi na najbliższych sesjach raczej nie grozi poważny spadek. Pewien wpływ na dzisiejsze notowania mogą mieć dane dotyczące aktywności sektora wytwórczego. Większość inwestorów będzie jednak czekać na piątkowy raport z rynku pracy.
Wczorajsza sesja na naszym rynku miała dość optymistyczny przebieg. Po niewielkim spadku na początku sesji, rynek szybko ruszył do góry. Podobnie było zresztą w przypadku większości rynków z naszego regionu (BUX na historycznym szczycie). Sesja różniła się od kilku poprzednich przede wszystkim aktywnością handlu - obroty w przypadku spółek z WIG20 były najwyższe od końca czerwca. Wczoraj widać było już starcie dużego popytu z duża podażą. I nic dziwnego, bo rynek znalazł się wczoraj przy górnym ograniczeniu trzymiesięcznej konsolidacji. Wybicie z konsolidacji przez dużą część inwestorów zostałoby potraktowane jako sygnał kupna. Wczoraj jednak do wybicia nie doszło. Na wykresie WIG20 uformował się wysoka biała świeca, z niewielkim górnym cieniem. Zamknięcie wypadło bardzo blisko ubiełotygodniowego szczytu notowań. Można przypuszczać, że dziś rynek podejmie kolejną próbę sforsowania strefy oporów 1727 - 1736 pkt. Jest jednak nieco bardziej prawdopodobne, że próba ta nie zakończy się sukcesem popytu. Ważne na dziś wsparcie dla WIG20 to połowa wczorajszej świecy - 1717 pkt.