Warto odnotować, że załamaniu ulegają czynniki, z którymi można było wiązać ostatnią serię zwyżek. Koniunktura na największych giełdach świata stopniowo siada. Dochodzą kolejne sygnały, że amerykańska gospodarka - wbrew temu co mówił wczoraj Greenspan - nie ma się wciąż najlepiej. Można to było wyczytać w Beżowej Księdze. Kolejne spółki przestrzegają przed pogorszeniem wyników. Po dwóch godzinach handlu DAX traci dziś 1%, co wiązane jest też z zamachami w Indonezji. Wydaje się, że jeszcze kilka dni temu nikt by akcji w reakcji na taką wiadomość nie sprzedawał, co świadczy o stopniowej zmianie nastrojów na największych parkietach świata.

Pogarszają się notowania również na Węgrzech, gdzie BUX znalazł się wczoraj najniżej od dwóch tygodni. Do tego dochodzą dane o wzroście PKB w II kwartale. O ile same cyfry muszą zadowalać, to ociąganie się firm z inwestycjami jest coraz bardziej zastanawiające. Dynamiki wzrostu eksportu wiele się już poprawić nie da (mocniejszy złoty i wciąż słaba koniunktura w Niemczech), a zapasy nie będą się zwiększać w nieskończoność. Jednocześnie Bank of New York poinformował o zmniejszeniu zaangażowania w akcje TP. Ma się to nijak do lansowanej powszechnie tezy, że to zagraniczny kapitał napłynął na nasz rynek. Pozostaje kwestia PKO BP. Nie wydaje się jednak, by to, że oferta dla krajowych instytucji jest uznawana przez zarządzających OFE za niewystarczającą mogło oddziaływać na dłużej. To czynnik raczej psychologiczny niż realny. OFE przecież latem nie pozbywały się masowo akcji, więc teraz nie potrzebują ich szybko odkupować.

WIG20 ma wsparcie przy 1736 pkt. Dopóki nie zamknie się poniżej tego poziomu można liczyć na podtrzymanie dobrej koniunktury. Oporem jest 1782 pkt, czyli luka bessy z końca kwietnia. To właśnie ona zatrzymała wczoraj zwyżkę. Teraz WIG20 ma 1765 pkt, obroty przekraczają 70 mln zł. Jednak połowa z tego przypada na Pekao, którym również i wczoraj bardzo aktywnie handlowano.