Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 22.11.2004 07:51

Wszystkie informacje napływające w piątek na parkiet były dla rynku

negatywne. Zaczęło się od Greenspana straszącego podwójnym deficytem i

utratą cierpliwości zagranicznych inwestorów w stosunku do aktywów

denominowanych w dolarach. Z początku reakcja na to wystąpienie była tylko

chwilowa i ograniczyła się do rynku walutowego, ale wraz z potwierdzaniem

Reklama
Reklama

tych obaw przez kolejnych ekonomistów presja podaży stawały się coraz

mocniejsza.

Nie bez znaczenia była zachęta do wyprzedaży ze strony analityków

obniżających (nie ze względu na Greenspana) wyceny spółek. Najwięcej szkody

zrobił Goldman Sachs, który obniżył wycenę dla sektora półprzewodników, co

doprowadziło do przebicia wsparcia na tym indeksie i pociągnęło cały Nasdaq.

Reklama
Reklama

Na Dow Jones rynek ciągnęli detaliści, którym w obawie przed sezonem

świątecznych zakupów rekomendacje obniżał Salomon Smith Barney. Tak szybki

zwrot pod szczytami długiej fali wzrostowej straszy inwestorów dniem odwrotu

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif i byki mają wyjątkowe szczęście, że takie

wątpliwości zasiane zostały na czas świątecznego tygodnia z przedłużonym

weekendem (w czwartek Święto Dziękczynienia).

Reklama
Reklama

Ciężarkiem była też ropa, ale to temat bardzo kontrowersyjny. Z jednej

strony napływały wieści o kłopotach z transportem ropy z Iraku. Na południu

przeszkadzała pogoda, na północy ataki sabotażystów. Tym zajmowali się

analitycy. A inwestorzy martwili się tylko jednym - wygasaniem w piątek

opcji na ropę i właśnie to wywołać miało tak wzmożony popyt. Warto w tym

Reklama
Reklama

momencie zerknąć na wykres, który prezentowałem w poprzednich Weekendowych.

Porównuję na nim schemat zachowania ropy z ostatnich 20 lat i wykres ropy z

roku 2004 r. ROPA.gif Jeśli rynek ropy pójdzie utartą już ścieżką, to w

piątek mieliśmy tylko listopadową korektę i dalej czeka nas kolejne fala

spadku cen ropy.

Reklama
Reklama

Co na dzisiaj ? Rynki Eurolandu pozostaną oczywiście pod presją bardzo

słabej sesji w USA. Zresztą widać to choćby po rynku japońskim, gdzie Nikkei

zanotował spadek największy (-2,11%) od ponad 3 miesięcy. Wprawdzie dołożyło

się do tego umocnienie jena (źle dla eksporterów - niemiecki Dax powinien

się uczyć), ale jak wiadomo rynek tak naprawdę ustawiają nastroje. Na

Reklama
Reklama

dzisiaj są negatywne i niewiele co je może zmienić. Danych makro w USA nie

ma, a w strefie euro o 11:00 tylko bilans handlowy, na który nikt nie zwróci

uwagi. Na naszym rynku taka sesja w USA na próbę wystawia odporność linii

trendu Kontrakty.gif Indeks.gif Kontrakty pewnie już na otwarcie znajdą się

niżej, ale nie wyciągałbym zbyt pochopnych wniosków. Pójść za tym musi

indeks, a w obliczu siły giełd naszego regionu zejście pod zeszłotygodniowe

dołki będzie bardzo trudne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama