Spadek naszych indeksów jest pochodną sytuacji na świecie. Piątkowa wypowiedź A. Greenspana wystraszyła inwestorów lokujących w amerykańskie aktywa. Widać, że klimat na rynkach jest dość niespokojny, co można wiązać z trudnościami, jakie mają inwestorzy z wytłumaczeniem ostatniej zwyżki amerykańskich parkietów. Najczęściej można spotkać opinie, że miała ona emocjonalne podłoże i niekoniecznie musi być początkiem trwałego ruchu. Jednocześnie analiza techniczna generuje sporo sygnałów ostrzegawczych, a z gospodarki USA nadchodzą mieszane sygnały. Wydaje się, że inwestorzy przede wszystkim pomniejszają znaczenie przyszłych podwyżek stóp procentowych. Dalszy spadek dolara, na który się zanosi, będzie miał inflacjogenne skutki, co może wymusić na Fedzie bardziej radykalne działania niż się sądziło w III kwartale tego roku. Przy pogarszających się fundamentach gospodarczych mogłoby to wywołać negatywne reakcje na giełdach.

Najsłabiej wypadają dziś banki oraz spółki informatyczne. ComputerLand spada w rejon 100 zł, Prokom zbliża się do ostatniego dołka. Akcje PBH przecenione są o 3%. Widać, że notowania banków są mocno powiązane z wyceną PKO BP. Spadek kursu tego banku odbija się negatywnie na reszcie firm z sektora.

Wig20 wsparcie ma przy 1795 pkt i wygląda na to, że podaż podejmie próbę przebicia tego poziomu. Wskazuje na to duża szerokość ruchu zniżkowego. W dół idą kursu aż 79 spółek z indeksu WIG. Zamknięcie poniżej 1795 pkt otwierałoby drogę do testu 1760 pkt, gdzie wypadło październikowe dno.