Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 14.12.2004 18:03

Wczorajsze wzrosty w USA pomogły naszemu rynkowi rozpocząć notowania od

zwyżki kursów. Była to kontynuacja wczorajszego odbicia po zaliczeniu

minimum na 1862 pkt. Można się zastanawiać, czy ostatnie dwa dni to wynik

pesymistycznych oczekiwań obserwatorów rynku. Jak pamiętamy w piątek

nastroje były złe. Jak się okazało, nie taki diabeł straszny. Oczywiście to

Reklama
Reklama

jeszcze nie koniec tygodnia i wiele się jeszcze może zdarzyć. Wydaje się

mimo wszystko, że wczorajsze minimum pozostanie nim przez kilka najbliższych

dni.

Na dzisiejszej sesji najbardziej widoczne były obroty na papierach TPS.

Tylko na tej spółce wymieniono akcje o wartości 223 mln złotych (no

właściwie połowę z tego, gdyż u nas obrót liczony jest podwójnie). Spółka

Reklama
Reklama

zanotowała spory wzrost i wykazywała się siłą nawet, gdy rynek zaliczał

swoje minima. Nieźle wypadły także notowania PKN. Także i tu obrót był

znaczny (120 mln), a kurs rósł w stosunku do wczorajszego zamknięcia. Reszta

rynku było mniej przyjazna. Wprawdzie w pierwszej części bykom pomagał nieco

KGH, to jednak końcówka tej spółki był już fatalna, a tąpnięcie na fixingu

wygląda mało przyjemnie. Niemniej pocieszające jest to, że spółki, które

Reklama
Reklama

dziś traciły nie wyróżniały się obrotem. Faktem jest, że wczorajszy wzrost

był ciekawszy od dzisiejszej zwyżki z pierwszej części sesji. Tym samym

można przypuszczać, że popyt na razie spasował. Nie jest więc wykluczone, że

rynek na razie przystopuje, a może i cofnie się w okolice wczorajszych

poziomów. Tym bardziej, że jutro nie ma żadnych poważniejszych danych makro

Reklama
Reklama

i będziemy czekać na decyzję RPP.

Widać na wykresach, że rynek zaczyna budować kolejną konsolidację.

Kontrakty01.gif Indeks01.gif To jest sygnał sprzyjający bykom. Dlaczego?

Pamiętamy, że ostatnio część graczy zaniepokoiła się powrotem cen po

wcześniejszym zaliczeniu szczytu. Gdyby ten sygnał był faktycznie istotną

Reklama
Reklama

oznaką słabości rynku widzielibyśmy spadek cen. Tymczasem wydaje się, że

popyt nie daje za wygraną, a podaż wcale nie ma ochoty poważnie atakować.

Rynek zbiera siły do ponownego ataku. Tak to przynajmniej teraz wygląda.

Ataku, który być może wyciągnie nas na nowe szczyty. Jeśli w czasie ich

wykreślania optymizm będzie wysoki będziemy się zastanawiać, czy to nie

Reklama
Reklama

prawdziwy szczyt wzrostu. Wstrzymajmy się na razie z tymi dywagacjami.

Najpierw rynek musi dojrzeć do wzrostu. Jak się już pojawi będziemy się

zastanawiać, co dalej. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama