Na najbliższy tydzień szykuje się wiele ciekawych publikacji makroekonomicznych, zatem jest szansa, że będą one w stanie silniej wpłynąć na wyznaczenie dalszego kierunku zmian cen. W poniedziałek zapoznamy się z przychodami i wydatkami Amerykanów, indeksem Chicago PMI oraz sprzedażą nowych domów. We wtorek podany zostanie indeks ISM dla sektora produkcyjnego, jak również wydatki na konstrukcje budowlane. W środę zapoznamy się z decyzją FOMC w sprawie poziomu stóp procentowych oraz raportem Challengera i tygodniową zmianą zapasów paliw. Czwartek to już tradycyjnie cotygodniowa publikacja danych o podaniach o zasiłek dla bezrobotnych, jak również wydajność pracy, zamówienia fabryczne oraz indeks ISM w sektorze usług. Tydzień zakończymy bardzo ważnym, comiesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy (najważniejszą składową jest zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych) oraz indeksem nastrojów liczonym przez Uniwersytet Michigan. Jak więc widać, czeka nas sporo atrakcji w najbliższych dniach, co przełożyć się powinno również na zwiększoną zmienność. Proponuję zatem przejść do części technicznej.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara nie był niestety zbyt interesujący. Ceny wahają się teraz w zakresie mniej więcej 2 centów, czyli 1.2920 - 1.3120, przyjmując jednak lekko wzrostową strukturę. Warto zwrócić uwagę, że aktualne oscylacje mają miejsce nad dość istotnym wsparciem o charakterze średnioterminowym. Jest nim górne ograniczenie wzrostowego kanału, z którego ceny wybiły się w październiku. Obecne próby podniesienia rynku z tych okolic świadczą o wykonaniu jedynie ruchu powrotnego, co sugeruje tym samym niebawem ponowny spadek wartości amerykańskiej waluty względem euro. Opór stanowi szczyt z 12 stycznia, który zlokalizowany został przy cenie 1.3291. Jego sforsowanie kazałoby się już spodziewać dalszego osłabienia dolara do okolic 1.3468. W przypadku przebicia wspomnianego wsparcia (linia kanału), które znajduje się teraz przy 1.2920, popyt pojawić się powinien przy poziomie 1.2825, bowiem pokrywa się tu 50% zniesienie trendu aprecjacji euro sierpień - grudzień, a także 161,8% wysokości wzrostowej fali z grudnia. Dzienne wskaźniki dają większe prawdopodobieństwo wzrostu wartości europejskiej waluty, bowiem pojawiają się już ponowne sygnały kupna. Warto jednak zauważyć, że już w krótkim terminie mamy do czynienia z kształtowaniem się podczas ostatniej konsolidacji negatywnych dywergencji na MACD, co z kolei kazałoby się jednak spodziewać jeszcze jednej fali spadkowej (zejście pod ostatnie minima), a zatem testu przynajmniej 1.2825 przed kolejnym impulsem wzrostowym.
USD/JPY