Rynek krajowy
Złoty bije kolejne rekordy wartości. Dzisiaj rano za dolara płacono najmniej od ponad 8 lat (nieco powyżej 2,94 zł), za euro oscylowało w okolicach piątkowych minimów na 3,90 zł. Wydaje się, że czeka nas korekta. W dłuższym terminie trend na mocnego złotego nie jest jednak zagrożony.
W piątek Rada Polityki Pieniężnej podjęła nieco zaskakującą decyzję, która paradoksalnie może przyczynić się do jeszcze większego umocnienia się naszej waluty. Zmiana nastawienia z restrykcyjnego od razu na łagodne pokazuje tylko, że w łonie Rady coraz więcej jest głosów o tym, że początek cyklu obniżek stóp procentowych zbliża się coraz większymi krokami. W tym kontekście trochę dziwne wydają się "zapewnienia" niektórych członków Rady, że nie oznacza to rychłego i szybkiego poluzowania polityki monetarnej. Piątkowe posunięcie RPP wręcz rozpala wyobraźnię inwestorów co do wysokości obniżek (może rację będzie miał Meryll Lynch, którego analitycy przed kilkoma tygodniami pisali o 200 p.b. cięciach w tym roku) i napędza koniunkturę na rynku długu (spadek rentowności to wzrost cen). W kontekście oczekiwań co do cięć stóp warto mieć na uwadze dzisiejszą wypowiedź wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, Krzysztofa Rybińskiego, którego zdaniem obniżki o więcej niż 150 p.b. mogłyby zaszkodzić spadkowi inflacji do poziomu 2,5 proc. r/r.
Dzisiaj rano opublikowana została nowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego. Zakłada się w niej, że inflacja może spaść do poziomu długoterminowego celu na poziomie 2,5 proc. r/r w II połowie tego roku. Co ciekawe jednak znalazło się w niej także stwierdzenie, iż tegoroczny wzrost PKB może być niższy niż to wcześniej zakładano i wynieść 4,0-4,5 proc. Uzasadniono to tym, że zakładany wzrost inwestycji może nie pokryć spadku wkładu eksportu netto do wzrostu PKB. Czyżby zatem jednak mocny złoty zaczął szkodzić gospodarce?
O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski poda dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących za grudzień. Oczekuje się deficytu na poziomie 470 mln EUR, jednak warto pamiętać o tym, że od czasu naszego wstąpienia do Unii Europejskiej dane te są zbyt często rewidowane i ich wartość prognostyczna jest coraz niższa.