Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 28 lutego 2005r., godz. 11:20 Możliwa niewielka korekta notowań złotego

Publikacja: 28.02.2005 11:19

Rynek krajowy

Złoty bije kolejne rekordy wartości. Dzisiaj rano za dolara płacono najmniej od ponad 8 lat (nieco powyżej 2,94 zł), za euro oscylowało w okolicach piątkowych minimów na 3,90 zł. Wydaje się, że czeka nas korekta. W dłuższym terminie trend na mocnego złotego nie jest jednak zagrożony.

W piątek Rada Polityki Pieniężnej podjęła nieco zaskakującą decyzję, która paradoksalnie może przyczynić się do jeszcze większego umocnienia się naszej waluty. Zmiana nastawienia z restrykcyjnego od razu na łagodne pokazuje tylko, że w łonie Rady coraz więcej jest głosów o tym, że początek cyklu obniżek stóp procentowych zbliża się coraz większymi krokami. W tym kontekście trochę dziwne wydają się "zapewnienia" niektórych członków Rady, że nie oznacza to rychłego i szybkiego poluzowania polityki monetarnej. Piątkowe posunięcie RPP wręcz rozpala wyobraźnię inwestorów co do wysokości obniżek (może rację będzie miał Meryll Lynch, którego analitycy przed kilkoma tygodniami pisali o 200 p.b. cięciach w tym roku) i napędza koniunkturę na rynku długu (spadek rentowności to wzrost cen). W kontekście oczekiwań co do cięć stóp warto mieć na uwadze dzisiejszą wypowiedź wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, Krzysztofa Rybińskiego, którego zdaniem obniżki o więcej niż 150 p.b. mogłyby zaszkodzić spadkowi inflacji do poziomu 2,5 proc. r/r.

Dzisiaj rano opublikowana została nowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego. Zakłada się w niej, że inflacja może spaść do poziomu długoterminowego celu na poziomie 2,5 proc. r/r w II połowie tego roku. Co ciekawe jednak znalazło się w niej także stwierdzenie, iż tegoroczny wzrost PKB może być niższy niż to wcześniej zakładano i wynieść 4,0-4,5 proc. Uzasadniono to tym, że zakładany wzrost inwestycji może nie pokryć spadku wkładu eksportu netto do wzrostu PKB. Czyżby zatem jednak mocny złoty zaczął szkodzić gospodarce?

O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski poda dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących za grudzień. Oczekuje się deficytu na poziomie 470 mln EUR, jednak warto pamiętać o tym, że od czasu naszego wstąpienia do Unii Europejskiej dane te są zbyt często rewidowane i ich wartość prognostyczna jest coraz niższa.

Reklama
Reklama

Jak wspomnieliśmy na początku dzisiejsza sesja może upłynąć pod znakiem korekty na złotym. EUR/PLN ma wsparcie na poziomie 3,90 zł, a pierwszy opór na 3,9250 zł. USD/PLN ma wsparcie w okolicach 2,9350 zł, a opór 2,9650 zł.

Rynek międzynarodowy

Piątkowa sesja okazała się dosyć ciekawa dla dolara. Mimo, że opublikowane o godz. 14:30 dane o amerykańskim PKB za IV kwartał (II odczyt) okazały się nieco lepsze od oczekiwań (dynamika wyniosła 3,8 proc.), to "zielony" stracił na wartości. Pokazuje to tylko jaki był konsensus na rynku - "sprzedawaj dolary jeśli możesz". Dodatkowo dane jakie nadeszły ze strefy euro pokazały, iż twierdzenia o tym, że inflacja w strefie euro może wzrosnąć nie są nieuzasadnione (w styczniu podaż pieniądza M3 wzrosła więcej niż oczekiwano, wyższa była także inflacja w Niemczech). Trudno jednak liczyć na to, że w najbliższym czasie Europejski Bank Centralny zdecyduje się na podwyższenie stóp procentowych. Zwłaszcza, że opublikowane dzisiaj dane o inflacji w strefie euro w styczniu i nastrojach w biznesie pokazują co innego. Mieliśmy rewizję styczniowej inflacji do dołu (do 1,9 proc. r/r wobec 2,1 proc. r/r) podawanych wcześniej i 2,4 proc. r/r opublikowanych w grudniu. Pogorszyły się także nastroje w gospodarce strefy euro (spadek wskaźnika do 98,8 pkt. w lutym z 100,8 pkt. w styczniu).

Dzisiejsza sesja to wysyp danych makro ze Stanów Zjednoczonych - o godz. 14:30 dane o dochodach i wydatkach konsumenckich amerykanów za styczeń, natomiast o godz. 16:00 dane o indeksie Chicago PMI za luty i sprzedaży nowych domów styczniu). Dla rynku najważniejsze będą jednak piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy - oczekuje się 225 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w lutym, a także środowe wystąpienie Alana Greenspana przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów. Z tego też powodu ankietowani przez agencję Bloomberga oczekują w tym tygodniu umocnienia się dolara.

Z technicznego punktu widzenia w okolicach figury 1,33 przebiega 61,8 proc. zniesienie Fibonacciego fali spadkowej z 1,3665 do 1,2730. Pokonanie tego poziomu niejako "z marszu" może okazać się trudne. Dodatkowo niepowodzeniem zakończyła się próba pokonania oporów 1,3270-1,3280. Patrząc w perspektywie tygodniowej nie można wykluczyć spadków w okolice 1,30, choć może się to okazać trudne. Ważne wsparcia znajdują się jednak w okolicach 1,3125-50. Dzisiaj spodziewalibyśmy się oscylacji w przedziale 1,3220-1,3280.

Marek Rogalski

Reklama
Reklama

Demokraci.pl

W weekend poznaliśmy nazwę nowej formacji centrowej tworzonej przez lidera Unii Wolności Władysława Frasyniuka oraz wicepremiera Jerzego Hausnera. Wszystko wskazuje na to, że Partia Demokratyczna zostanie powołana do życia w kwietniu, w trakcie kongresu UW. Wbrew wcześniejszym deklaracjom w jej szeregach zabraknie najprawdopodobniej Janusza Steinhoffa - szefa partii Centrum. Zarówno Frasyniuk jak i Hausner po raz kolejny zwrócili się do premiera Marka Belki, aby ten dołączył do formacji. Podczas spotkania w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie deklarację ideową nowej partii podpisało 176 osób z kręgu kultury, nauki, polityki. Jerzy Hausner podkreślił, że "wzrost, zatrudnienie i Unia Europejska, to są najważniejsze kwestie". Z kolei były premier Tadeusz Mazowiecki powiedział, że "budujemy formację ludzi zbrzydzonych tym, co na lewicy, i zaniepokojonych tym, co na prawicy".

Nowe ugrupowanie opowiada się, rzecz jasna za czerwcowym terminem wyborów parlamentarnych. Tak jak podkreślaliśmy wielokrotnie utworzenie tej centrowej formacji politycznej to bardzo zła informacja dla Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Wszystko wskazuje na to, że partia ta ma szansę przejąć nie tylko dużą cześć głosujących na SLD i SdPl, ale także część obecnego elektoratu PO i PiS. A na krajowej scenie politycznej sytuacja już zaczyna się nieco zmieniać. Ostatnie badanie przeprowadzone przez IPSOS pokazało, że na PO obecnie głosowałoby 24 proc. wyborców (-5 proc.), na PiS 22 proc. (+5 proc.), na Samoobronę 15 proc.(+5 proc.), a na UW 9 proc. (+4 proc.). Dariusz Rosati, eurodeputowany z ramienia SdPl ocenia, że PD może liczyć na co najmniej 10-15 proc. głosów.

Marek Nienałtowski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama