Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 15 marca 2005r., godz. 10:00 Dzisiaj złoty może odrobić straty

Publikacja: 15.03.2005 09:33

Rynek krajowy

Wczorajsza sesja przyniosła sporą przecenę naszej waluty. Kurs euro przebił psychologiczny poziom 4 zł i ustanowił nowe lokalne maksima powyżej 4,01 zł, a dolar zbliżył się w okolice 3 zł. Dzisiaj rano te najwyższe poziomy zostały utrzymane, a w przypadku dolara nawet "poprawione".

Dlaczego złoty tak stracił. Główna przyczyna tego stanu rzeczy tkwi w sytuacji na globalnym rynku finansowym. W miniony piątek mieliśmy kolejny wzrost rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji. Sytuacja ta powoduje, iż tzw. premia za ryzyko w inwestycjach na nowych rynkach się zmniejsza i część inwestorów decyduje się na zamknięcie zyskownych pozycji. W efekcie na wartości stracił wczoraj nie tylko złoty, a także forint i korona. Do naszych krajowych czynników doszły wczoraj kwestie polityczne. Po zakończonym w miniony weekend zjeździe Rady Krajowej SLD swoją pozycję obronił Józef Oleksy i przyjęto wyraźne stanowisko zmierzające do tego, że wybory mają odbyć się na jesieni, a nie w czerwcu. Wczoraj sekretarz generalny Sojuszu, Marek Dyduch przyznał, że opozycja w samym SLD w tej kwestii nie jest duża, a za jesiennym terminem opowiadają się nawet sympatycy Krzysztofa Janika. W takiej sytuacji decyzja o samorozwiązaniu się Sejmu może nie przejść, a Marek Belka i prezydent Kwaśniewski będą mieli w tym momencie duży orzech do zgryzienia. Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu szefowa kancelarii prezydenta powiedziała, że prezydent nie przyjąłby dymisji premiera, aby uniknąć kryzysu politycznego. Tyle, czy rzeczywiście uda się go uniknąć? Do maja coraz bliżej...

Wczoraj po południu nadeszły jednak pozytywne dla złotego informacje, które powinny dzisiaj odwrócić niekorzystny trend zapoczątkowany przed kilkoma dniami. Opublikowane po godz. 16:00 przez Główny Urząd Statystyczny dane o lutowej inflacji (3,6 proc. r/r) i jej styczniowej rewizji (w dół do 3,7 proc. r/r) w zasadzie nie dają Radzie Polityki Pieniężnej wielkiego wyboru - obniżka o 50 p.b. jest w zasadzie przesądzona. To z kolei powinno wyraźnie pomóc rynkowi obligacji, a także złotemu. Dodatkowo wczoraj powstrzymana została zwyżka rentowności amerykańskich 10-letnich papierów, co również powinno mieć pozytywny wpływ na naszą walutę. Dzisiaj także zostaną podane informacje o przeciętnym wynagrodzeniu za luty - tutaj oczekiwania mówią o figurze na poziomie 2,7 proc. r/r. Niższy jej odczyt byłby kolejnym plusem dla zakładających szybkie poluzowanie polityki monetarnej.

Z technicznego punktu widzenia wczorajsza sesja dała wprawdzie pierwsze średnioterminowe sygnały do tego, że trend na złotym może zacząć się odwracać. Trudno jednak jest liczyć na to, aby stało się to szybko. Z tego też powodu nie zakładalibyśmy pokonania poziomu oporu 4,0170-4,0200 na EUR/PLN i szybki powrót poniżej 4 zł w najbliższym czasie jest możliwy. Celem na najbliższe dni byłyby tym samym okolice 3,95 zł. Z kolei w przypadku USD/PLN taki opór znajduje się w okolicach 3,0080 zł, a wsparcia na 2,97 zł i dalej 2,92-2,94 zł.

Reklama
Reklama

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła dolarowi chwilę oddechu i zdołał on częściowo odrobić wcześniejsze straty. Kurs EUR/USD spadł w okolice 1,3350. Na rynku pojawiły się opinie, iż piątkowe spadki amerykańskiej waluty były zbyt przesadzone, a kondycja amerykańskiej gospodarki jest dobra (zwłaszcza w porównaniu ze stanem gospodarki europejskiej, czy japońskiej). Dzisiaj kluczowe dla rynku będą dane o przepływach kapitałowych netto (TIC) za styczeń, które pokażą jakie jest "pokrycie" dziury na rachunku obrotów bieżących - wg. danych za III kwartał dziennie potrzeba na to 1,8 mld USD, jednak jeżeliby uwzględnić prognozy na IV kwartał (oficjalne dane zostaną podane w środę) na poziomie 182,8 mld USD deficytu C/A to okaże się, że "zapotrzebowanie" to przekroczy 2 mld USD dziennie. Co do dzisiejszych danych TIC, które opublikowane zostaną o godz. 15:00 to rozstrzał prognoz jest dosyć duży (od 55 mld USD do 75 mld USD), a ankietowani przez Bloomberga oczekują figury na poziomie 59 mld USD wobec 61,3 mld USD w grudniu. Generalnie, wyższa figura to lepiej, a niższa to gorzej.

Rynek zwracać będzie także uwagę na dane z Niemiec o godz. 11:00, które mogą przynieść nienajlepsze informacje. Oczekuje się pierwszego od czterech miesięcy spadku wskaźnika ZEW do poziomu 34-35 pkt. Pogłębi to tylko rozdźwięk pomiędzy gospodarkami europejską i amerykańską i utwierdzi inwestorów w przekonaniu, że trudno będzie liczyć na jakieś podwyżki stóp procentowych ze strony ECB. W sumie wczoraj o tym, iż presja inflacyjna pozostanie niewielka wspomniał sam Jean-Claude Trichet.

Wczoraj pisaliśmy, że wtorek może być ostatnim dniem umocnienia się dolara. Tezę tą podtrzymujemy. Wsparciami są już okolice 1,3340, a później 1,3300, których pokonania byśmy się nie spodziewali. W kontekście danych o godz. 15:00 (TIC) i jutrzejszych o deficycie C/A w IV kwartale, a także faktu, iż trudno będzie liczyć na coś więcej niż tylko umiarkowane podwyżki stóp procentowych przez FED (wczoraj powtórzyła to Janet Yellen), najbliższe dni powinny przynieść ponowną deprecjację dolara. Reasumując, do końca tygodnia możemy znaleźć się na nowych maksimach (w relacji do ubiegłego piątku).

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama