Wczoraj mieliśmy okazję zapoznać się z informacjami o inflacji w USA. Po ostatnich uwagach FEDu, w najbliższej przyszłości, rynek z pewnością będzie bardzo wyczulony na te dane. Okazało się, że w lutym wskaźnik CPI w ujęciu m/m wyniósł 0,4% - czyli więcej niż spodziewała się tego większość uczestników rynku. Nieco wyższa od oczekiwań okazała się też inflacja bazowa. Nic więc dziwnego, że po tych danych nadeszła kolejna fala zakupów dolara, która sprowadziła notowania EUR/USD poniżej 1,30.

Z technicznego punktu widzenia ważne wsparcia kształtują się obecnie na poziomie 1,2920 oraz 1,2730 (tegoroczne minimum). Droga do spadków na EUR/USD wydaje się więc otwarta. Warto jednak zwrócić uwagę, że na rynku zbliża się przedłużony weekend, co jest dobrym pretekstem do realizacji zysków z ostatnich zakupów USD. EUR/USD spada bowiem już od pięciu sesji z rzędu. Oczywiście granie pod korektę z racji realizacji zysków jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza przy tak silnej presji na spadki, jaka obecnie na rynku występuje. Ważnym oporem dla EUR/USD jest obecnie 1,3080.