Reklama

Komentarz walutowy Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 19 kwietnia 2005r., godz. 10:00 Złoty pod obstrzałem Rynek krajowy

Publikacja: 19.04.2005 10:14

Wczorajsza sesja przyniosła dalsze osłabienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN dotknął okolic psychologicznej bariery na 4,20. Nie zostały one pokonane. Niemniej jednak faktem jest pokonanie kolejnego oporu na 4,17. Wyraźnie widać, że rozpoczęła się nowa fala wzrostowa, która co najwyżej może być przedzielana kilkudniowymi korektami. Docelowym poziomem wydają się być okolice 4,23-4,27. Dla USD/PLN są to rejony 3,25-3,28. Osiągnięcie ich to jednak średnioterminowa perspektywa. W krótkim terminie najważniejszymi poziomami są 4,18-4,20 (wsparcie) i 4,23 (opór) dla EUR/PLN, oraz 3,2150 (wsparcie) i 3,25 (opór) dla USD/PLN.

Dlaczego złoty tracił i nadal traci? Głównie jest to wynik sporych spadków, które przetoczyły się w końcówce ubiegłego tygodnia przez nowojorską giełdę i odbiły się echem na całym świecie. W takiej sytuacji nastąpił wzrost awersji na ryzyko i inwestorzy postanowili kontynuować rozpoczętą kilka tygodni temu operację wycofywania kapitałów z rynków wschodzących. Na to nałożyły się czynniki polityczne (odwołanie ministra finansów na Węgrzech i nadal niejasna sprawa terminu wyborów i powstania po nich nowej koalicji rządowej u nas - wczorajsza "Gazeta Wyborcza" spekulowała o możliwości utworzenia koalicji PIS i LPR, od czego bracia Kaczyńscy się odżegnywali). Bez większego echa przeszły dzisiejsze informacje z rynku długu, chociaż wydaje się, że resort finansów po zmniejszeniu oferty 5-letnich obligacji (do 2,5 mld zł) nie będzie miał problemów z ich sprzedażą. Wyniki aukcji będą jednak uważnie obserwowane przez inwestorów, podobnie jak dzisiejsze dane o cenach PPI i produkcji przemysłowej za marzec (godz. 16:00). Warto zwrócić uwagę na wczorajszy sygnał ze strony Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Marek Dyduch poinformował, że zapadła decyzja odnośnie tego, iż jesienny termin wyborów jest oficjalnym i niezmiennym zdaniem SLD. Taki scenariusz oddaliłby ryzyko polityczne o kilka miesięcy, jednak mógłby niekorzystnie odbić się na składzie przyszłego Sejmu. Na razie większą uwagę inwestorów zaprząta kwestia europejskiej konstytucji. Wczoraj premier Belka, a dzisiaj Dariusz Filar z RPP powiedział, że odrzucenie przez Francję (głosowanie zapowiedziano na koniec maja) traktatu o eurokonstytucji mogłoby negatywnie odbić się na notowaniach złotego i opóźnić oczekiwania związane z przyjęciem euro. O ile obawy te są raczej nieco wyolbrzymione, to na razie mają spore znaczenie psychologiczne.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja była kolejną, która przyniosła osłabienie się dolara na rynkach światowych. Przyczyniło się do tego pogorszenie się nastrojów na nowojorskiej giełdzie, co natychmiast wywołało obawy odnośnie kondycji amerykańskiej gospodarki i związanymi z tym możliwymi działaniami FED (podwyżkami stóp procentowych). Od dawna pisaliśmy, że zachowanie się rynku ropy, indeksu towarowego CRB, a także rentowności 10-letnich obligacji nie wskazuje na to, aby FED poważnie mógł rozważyć wyraźne zaostrzenie polityki monetarnej (czyli ruchy o 50 p.b.). Teraz do tego doszły nienajlepsze wskaźniki makro, jakie zostały opublikowane w minionym tygodniu i spadki na giełdach, co w zasadzie zamyka tą możliwość. Wczoraj pojawił się pierwszy tego typu głos z samego FEDu - gubernator Susan Bies przyznała, że gospodarka może rozwijać się wolniej. Na rynku natychmiast pojawiły się opinie, iż w tym roku można spodziewać się co najwyżej jeszcze dwóch, trzech podwyżek o 25 p.b. do poziomu 3,25-3,50 proc. To znacznie odbiegałoby od wcześniejszych oczekiwań rynku na poziomie 4,0 proc i mogłoby doprowadzić do dalszego osłabienia się dolara.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych z Niemiec i USA. O godz. 11:00 poznamy wartość indeksu ZEW, który jest dobrym barometrem nastrojów wśród menedżerów tej największej europejskiej gospodarki. Oczekuje się tutaj nieznacznego spadku. Kluczowymi informacjami będą te z USA, które będą publikowane o godz. 14:30. Mowa tu oczywiście o cenach produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) w marcu. Rynek spodziewa się danych wyższych niż w lutym. Jeżeli byłyby jeszcze od oczekiwań to dolar zyskałby na wartości, choć inwestorzy raczej będą woleli zaczekać do jutrzejszej publikacji danych CPI. Podsumowując, z technicznego punktu widzenia trochę za szybko dotarliśmy w okolice 1,3040-1,3050 co powinno dzisiaj spowodować pewne wyhamowanie zwyżki EUR/USD. Wsparciem są okolice 1,2970, a oporem 1,3050.Marek Rogalski

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama