Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

EUR/USD Początek tygodnia przyniósł umocnienie amerykańskiej waluty. Na eurodolarze nie udało się w ubiegłym tygodniu trwałe utrzymać bykom ponad poziomem 1.31. Wczoraj ceny sięgnęły już poziomu 1.2950, z którego doszło obecnie do chwilowego odreagowania.

Publikacja: 26.04.2005 07:51

Warto jednak zauważyć, że pomogło w tym odbiciu znajdujące się tam górne ograniczenie niedawnego kanału spadkowego. Zatem jeśli wczorajsze minima nie zostałyby pogłębione, byki nadal będą miały szansę doprowadzić do ponownego wzrostu wartości euro i testu okolic zeszłotygodniowych maksimów przy 1.3120, które są w tej chwili najbliższymi oporami. Faktu zatrzymania się wyprzedaży euro na poziomie wspomnianego ograniczenia kanału nie wiązałbym jednak z wykonaniem ruchu powrotnego, bowiem takowy zrealizował się niemal książkowo już w ubiegłym tygodniu. Jeśli wczorajsze dołki zostałyby przekroczone, to kolejnego wsparcia doszukiwać należy się przy wewnętrznym poziomie na 1.2937.

USD/JPY

Wspomniałem w tygodniowym komentarzu, że aktualnie uległy odwróceniu relacje na parach eurojena, dolarjena oraz eurodolara. O ile niedawno umacniający się dolar do euro przekładał się na wzrost wartości dolara również do jena, a to z kolei na spadek wartości jena do euro, o tyle teraz na zachowanie eurodolara (spadek) reaguje wprost proporcjonalnie rynek eurojena (poprzez spadek wartości euro do japońskiej waluty), natomiast zachowanie japońskiej waluty względem euro przenosi się rykoszetem na jej stosunek względem dolara (sytuacja odwrotna, jak w przypadku rynku złotego, gdzie to zachowanie dolara ustala w dużej mierze kondycję pozostałych par). A zatem wczorajsze umocnienie dolara do euro przełożyło się na spadek wartości amerykańskiej waluty względem jena. Spadek nie był jednak zbyt duży, bowiem popyt zaatakował już przy poziomie najbliższego wsparcia, które wyznaczyć można przy ok. 105.57, czyli na poziomach szczytów z 24.03 oraz 4.03. Wydaje się jednak, że większa rolę tego poziomu jako wsparcia odgrywa tutaj obecność 61,8% zniesienia całego trendu wzrostowego. Jeśli aktualne minima (105.46) nie zostałyby przekroczone i pojawiliby się kupujący amerykańską walutę za jeny, to byłaby jeszcze szansa na wzrostowe odreagowanie i próbę powrotu do dosyć głęboko skorygowanego już trendu wzrostowego. W takim układzie najbliższym poziomem oporu byłby poziom 106.50 i dopiero jego przebicie dawałoby bykom jakieś dalsze perspektywy, z atakiem na maksima trendu (108.88) włącznie. Jeśli jednak wczorajsze dołki zostaną przekroczone, to należałoby się spodziewać zniesienia całego ruchu wzrostowego, czyli aprecjacji jena do marcowego dołka na 103.64.

EUR/JPY

Niemal książkowy przykład pułapki wybicia mieliśmy na eurojenie w ubiegłym tygodniu. Ceny konsolidowały się tu pod średnioterminową linią trendu spadkowego i po chwilowym wyskoku ponad jej poziom zabrakło wyżej kupujących. Niemal błyskawicznie inicjatywę przejęła podaż i w efekcie doszło do bardzo dynamicznej przeceny europejskiej waluty, która niemal skokowo straciła do poziomu wsparcia znajdującego się w okolicach ceny 137.00. Wzmocnione jest ono również poprzez poziom 50% zniesienia całego trendu wzrostowego. Co ważne, próby jego przebicia widoczne były już na początku i w drugiej połowie marca, jednakże zawsze popytowi udawało się wyjść z opałów obronną ręką. Można zatem zakładać, że jest to dolne ograniczenie niemal dwumiesięcznych wahań i jeśli rynek zejdzie niżej, stanowiło to będzie wybicie z konsolidacji, które niemal z marszu miałoby się szansę przełożyć na zniesienie całego trendu, czyli na zejście cen do poziomu dołka z lutego, który zlokalizowany jest przy 133.60. Próby wzrostowego odbicia mogłyby się jeszcze pojawić przy ostatnim. 61,8% zniesieniu na 136.30, tym bardziej, że w tym rejonie znajdzie się niebawem średnioterminowa linia trendu wzrostowego. Jeśli jednak udałoby się teraz wybronić bykom i cena 137.00 nie zostałaby trwale przekroczona, to wzrostowe odreagowanie winno doprowadzić do aprecjacji euro przynajmniej do poziomu najbliższego oporu, który wyznaczony jest przy minimum z 13 kwietnia na 138.25.GBP/USD

Reklama
Reklama

Krótkoterminowe niezdecydowanie widoczne jest obecnie na funcie brytyjskim. Tutaj również dolar nieznacznie umocnił się w porównaniu z piątkową końcówką, jednakże cały czas znajdujemy się w zakresie zeszłotygodniowego obszaru zmienności, czyli 1.9050 - 1.9215. Można założyć, że dopiero wybicie się poza ten obszar wyznaczy dalszy kierunek zmian cen. Wyjście dołem przełożyłoby się na test strefy wsparcia na 1.8950/75. Popytowe okolice tego dolnego ograniczenia niebawem wzmocnione zostaną jeszcze przez krótkoterminową, przyspieszoną linię trendu wzrostowego. Obecne, krótkoterminowe wahania nadal zdają się jednak sprzyjać posiadaczom brytyjskiej waluty, bowiem doszukać można się tu trójkąta symetrycznego, a biorąc pod uwagę poprzedzający go trend wzrostowy sugerowałoby to tworzenie formacji chorągiewki. Pierwszym sygnałem przejmowania ponownie kontroli przez popyt byłoby przebicie krótkoterminowej linii trendu spadkowego, czyli górnego ograniczenia trójkąta, znajdującego się na 1.9140. Jego potwierdzeniem byłoby oczywiście przebicie zeszłotygodniowych maksimów i dopiero taki ruch należałoby uznać za sygnał zakończenia aktualnej konsolidacji i próbę umocnienia funta do poziomu marcowego szczytu przy 1.9324, co sugeruje również znajdujący się w tych okolicach poziom 161,8% wysokości zeszłotygodniowego horyzontu.

USD/CHF

Umocnienie dolara było za to nieco bardziej widoczne w relacji do szwajcarskiej waluty. Tutaj udało się już bykom nawet chwilowo powrócić ponad przebite wcześniej, istotne wsparcie przy cenie 1.1892, jednakże rynek zdołał się już cofnąć poniżej tego poziomu. Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, jeśli spojrzymy na zniesienia. Otóż fala deprecjacji dolara zapoczątkowana dwa tygodnie temu z poziomu 1.2192 zdołała skorygować wcześniejszy trend wzrostowy (od marcowego dołka) do poziomu jego 61,8% zniesienia i z jego okolic doszło do wzrostowego odreagowania. Problem jednak w tym, że zatrzymało się ono z kolei wczoraj na 38,2% zniesieniu poprzedniej fali spadkowej. Świadczy to zatem w dalszym ciągu o przewadze posiadaczy krótkich pozycji w dolarze, bowiem spadek zatrzymuje się dopiero na ostatnim zniesieniu (61,8%), natomiast jego korekta już na pierwszym (38,2%). Jeśli zatem nie uda się poprawić wczorajszych maksimów (1.1914), to liczyć należałoby się z ponownym atakiem na zeszłotygodniowe dołki, których przekroczenie sugerowałoby już kontynuację spadku wartości dolara i zniesienie całego, niedawnego trendu wzrostowego, który zapoczątkowany został z poziomu 1.1481.

Tomasz Gessner

FOREX - DESK

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama