Wczorajsza sesja przyniosła spadek notowań EUR/PLN i wzrost kursu USD/PLN - to przełożenie z notowań EUR/USD. Mimo tego relatywnie złoty był silniejszy niż we wtorek. To potwierdziło się także dzisiaj, kiedy to aprecjacja naszej waluty nabrała tempa. Po godz. 9:00 za jedno płacono 4,13 zł, za dolara 3,24 zł. Inwestorzy zapomnieli o wcześniejszym zamieszaniu związanym z postawą części SLD wobec premiera Marka Belki, a skupili się na optymistycznych wypowiedziach ministra finansów Mirosława Gronickiego, który zabrał wczoraj głos w związku z planami przyszłorocznego budżetu. Nie wnikając w ogólne szczegóły, które zostały przedstawione już we wtorek na uwagę zasługuje jedno - założenie spadku deficytu publicznego do poziomu 3,0 proc. PKB wobec 3,6 proc. PKB planowanych na ten rok. Tym samym spełnilibyśmy jeden z kluczowych warunków zapisanych w programie konwergencji, czyli ścieżce naszego przystąpienia do strefy euro. Minister finansów jest optymistą jeżeli chodzi o wzrost inwestycji - ma on przekroczyć 10 proc. w tym i przyszłym roku, a także siłę złotego - średnioroczny kurs dolara i euro może być niższy niż w bieżącym roku. Założono także spadek deficytu budżetowego do 30 mld zł wobec 35 mld zł przy założeniu możliwości indeksacji rent i emerytur w 2006 r., która może kosztować budżet 4,5-5,0 mld zł.
Rynek w zasadzie zignorował informacje o niepowodzeniu przetargu 12-letnich obligacji indeksowanych inflacją. Resort finansów odrzucił wszystkie oferty inwestorów z powodu nie satysfakcjonującej ceny oferowanej przez inwestorów - zresztą zgłoszony popyt i tak tylko nieco przekraczał wysokość oferty (1,0 mld zł). Wczoraj wieczorem rynek otrzymał jeszcze jedną informację - w wywiadzie telewizyjnym członek Rady Polityki Pieniężnej, Dariusz Filar powiedział, że majowa projekcja inflacyjna NBP pokaże możliwość ustabilizowania się inflacji na poziomie celu inflacyjnego (2,5 proc. r/r) przez najbliższe dwa lata. Dodał także, że obecnie stopy procentowe są na właściwym poziomie gwarantującym realizację tego scenariusza. Dodał również, że założenia ministerstwa odnośnie przyszłorocznego wzrostu PKB są konserwatywne, a w kwestii poziomu średniorocznej inflacji na poziomie 1,5 proc. r/r zbyt optymistyczne.
Z technicznego punktu widać, że wczorajsze zalecenie sprzedaży EUR/PLN w przedziale 4,18-4,20 było słuszne. Na wykresie dziennym powstały sygnały sugerujące dalszą przecenę europejskiej waluty w najbliższych dniach. I tak dzisiaj za jedno euro płaci się już 4,13 zł, jednak wiele wskazuje, że będzie jeszcze taniej. Silne wsparcia ulokowane są dopiero w przedziale 4,10-4,12. Od ich testu zależeć będzie czy uda się przetestować okolice 4,08. Widać, że na rynku jest silna presja na kupno naszej waluty. Zmienić to mogą tylko ewentualne niekorzystne sondaże z Francji lub Holandii w kwestii referendum ws. konstytucji europejskiej. W przypadku USD/PLN silna złotówka w relacji do koszyka sprawiła, że w ślad za zniżkującym EUR/USD kurs USD/PLN ustanowił wczoraj maksimum na poziomie 3,26 i tym samym nie zdołał przetestować okolic 3,27-3,28. W efekcie dzisiaj rano powróciliśmy poniżej 3,25. Wsparciem są okolice 3,2280 i nie spodziewałbym się ich przełamania. Zakładając coraz mocniejszego dolara na rynkach światowych można przyjąć, że w perspektywie kolejnych dni okolice 3,27-3,28 zostaną osiągnięte.
Rynek międzynarodowy
Coraz mocniejszy dolar staje się faktem. Wczoraj amerykańska waluta ponownie zyskała na wartości do czego przyczyniły się dobre dane o deficycie handlowym USA. Wcześniej było jednak nerwowo. Rano rynki ponownie obiegły plotki związane z rewaluacją chińskiego juana. W chińskim dzienniku "People's Daily" pojawiła się publikacja odnośnie możliwości uwolnienia tej waluty w przyszłym tygodniu. Informację tą zdementowali szybko przedstawiciele Chińskiego Banku Centralnego. Większego wrażenia na inwestorach nie zrobiła także publikacja niemieckiego instytytu ekonomicznego DIW, który zrewidował do dołu swoje oczekiwania wzrostu PKB w I kwartale do 0,6 proc. kw/kw z podawanych