Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 07.06.2005 08:58

Wczoraj w USA mieliśmy jedną z nudniejszych sesji w ostatnich tygodniach.

Nawet nie tylko zmienność indeksów była kosmetyczna - do tego wszystkiego

doszedł fakt, że wszystko odbywało się wokół piątkowego zamknięcia i

towarzyszyły temu bardzo niskie obroty. Niestety najbliższe dwie sesje

zapowiadają się równie pasjonująco. Inwestorzy znaleźli się w pułapce jaką z

Reklama
Reklama

jednej strony jest brak wyników spółek (jedno się skończyły, a drugie

jeszcze nie zaczęły), a z drugiej brak danych makro - taki tygodniowy

odpoczynek często oglądamy właśnie po danych o bezrobociu. Rynek

prawdopodobnie rozrusza dopiero Greenspan w czwartek, a do tego czasu

serwisy na siłę szukać będą jakiś rynkowych wydarzeń/impulsów.

Za takie uznać trzeba choćby wczorajsze zachowanie kursu ropy. Kto dokładnie

Reklama
Reklama

obserwuje ten rynek ten od razu pewnie zauważył mało poważne interpretacje

jakie wypisywały niektóre serwisy. Zresztą ostrzegałem przed tym choćby w

zeszłym tygodniu. Wtedy nikt nie zwracał uwagi na kursy ropy, a teraz

wystarczyło kosmetyczne poprawienie piątkowych szczytów, a natychmiast miało

to "negatywny wpływ" na kursy akcji. Oczywiście fakt późniejszego spadku cen

ropy został już w niektórych serwisach pominięty. Postawiono więc z jednej

Reklama
Reklama

strony negatywne oddziaływanie "rosnących" cen ropy, a z drugiej pozytywne

podgrzewanie atmosfery przez kolejne mało znaczące fuzje i przejęcia, lub

odgrzewane informacje (plotki) sprzed ponad tygodnia, mówiące o przejściu

Apple na procesory Intela (choć kursom wczoraj faktycznie to już nie

pomagało).

Reklama
Reklama

Ogólnie podsumowując - sesja zupełnie bez znaczenia i wpływ na rynki

Eurolandu będzie żaden. Zresztą nas zdecydowanie bardziej interesują teraz

rynki naszego regionu, co wyraźnie widać od ostatnich kilku sesji w relacji

choćby tylko do węgierskiego BUX. To właśnie wyjście tego indeksu nad

szczyty z końca kwietnia dało impuls naszemu rynkowi do testowania

Reklama
Reklama

analogicznego poziomu, czyli osławionego oporu na 1930 pkt., a wczorajsze

kolejne plusy w regionie ostatecznie pomogły z tym oporem się pożegnać. Nie

bez znaczenia w tym wszystkim jest zachowanie lokalnych walut, które

dynamicznie zaczęły zyskiwać na wartości. Czyżby poważniejszy kapitał, w

obliczu "zdeptanych" rentowności amerykańskich obligacji, znowu

Reklama
Reklama

spekulacyjnie zainteresował się "rynkami wschodzącymi" ?

Bardzo daleki jestem od takich twierdzeń. Po pierwsze zdecydowanie nie

przekonują do tego obroty i styl kupna, a po drugie nawet jeśli tak jest, to

do takich spekulacyjnych wzrostów zostało niewiele czasu (i miejsca).

Dlaczego ? Pamiętać przecież trzeba o wyborach, a chwilowe amnezje odnośnie

tego giełdowego niedźwiedziego ciężarka odświeżają takie sesje jak np.

wczorajsze zachowanie Brazylijskiego indeksu. Tam niepokoje polityczne

(korupcje i widmo zwiększonych wydatków - większych deficytów, czyli to co

znamy z własnego podwórka) przeceniło rynek akcji momentami ponad 4%, a i

swoje ucierpiała też waluta. Nas takie sesja na pewno czekają przed

wyborami. Oczywiście zupełnie inną kwestią (i nie koniecznie negatywną) jest

odpowiedź, z jakiego to będzie poziomu ? Podsumowując - sesja USA nam na

dzisiaj nie przeszkadza, a po ostatnich dwóch sesjach oznacza to ... że nam

pomaga. Wprawdzie trudno w przypadku kontraktów mówić o byczych nastrojach

(baza -22 pkt.), ale kontrolę nad rynkiem wyraźnie mają byki i dzisiaj

powinny kontynuować (bardzo powoli) marsz w kierunku 2000 pkt. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama