Wczorajsza sesja przyniosła dalsze umocnienie się naszej waluty. Wieczorem kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,04 zł, a USD/PLN w rejon 3,28. Dzisiaj rano EUR/PLN otworzył się poniżej 4,04 zł, a USD/PLN powrócił w rejon 3,30 za sprawą silniejszego dolara na rynkach światowych.
Wczoraj samo południe nadeszły informacje z rynku długu. Jak podał o godz. 12:00 resort finansów podczas przetargu 7-letnich obligacji WZ0911 o zmiennym kuponie sprzedano wszystkie zaoferowane papiery o wartości 1,2 mld zł. Zgłoszony przez inwestorów popyt był jednak "gigantyczny" i wyniósł aż 7,2 mld zł. Idąc za ciosem ministerstwo finansów zdecydowało się na przeprowadzenie przetargu dodatkowego na kwotę 240 mln zł, który również był udany, chociaż zgłoszony popyt był już równy podaży. Na rynku wtórnym doszło dzisiaj do niewielkich spadków cen obligacji, co było kontynuowane dzisiaj rano. Może to sugerować nadchodzącą większą korektę, a także fakt tego, iż ewentualne cięcia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej mogą być już zdyskontowane. W tym kontekście wymowny może być brak większej reakcji rynku na wtorkową wypowiedź Haliny Wasilewskiej-Trenkner, która została odebrana jako zapowiedź 25 p.b. cięcia stóp w końcu czerwca. Wydaje się, że inwestorów zaskoczyć mógłby ewentualny powrót do nastawienia łagodnego, co jednak nie wydaje się prawdopodobne.
Interesujący jest zupełny brak reakcji na informacje jakie spływają na rynek, a których autorem są politycy Prawa i Sprawiedliwości. W wywiadzie udzielonym agencji Reuters Lech Kaczyński wyraził się dosyć sceptycznie nt. szybkiego przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty i głębszej integracji z Unią Europejską. Skłaniają go do tego czynniki gospodarcze (zbyt duże różnice w rozwoju gospodarczym poszczególnych krajów), a także polityczne (suwerenność narodowa). Zaznaczył, że nie mówi nie, jednak nie widzi szans aby Polska przyjęła euro przed 2010 rokiem. Tymczasem Kazimierz Marcinkiewicz z PiS stwierdził, że Rada Polityki Pieniężnej jest niepotrzebna, a tegoroczny deficyt będzie wyższy o 5 mld zł wobec rządowych założeń na poziomie 35 mld zł. Wypowiedzi ta pokazują, że już wkrótce może dojść do większej sprzeczki pomiędzy PO a PiS, zwłaszcza, że różnice pomiędzy tymi dwoma ugrupowaniami stają się coraz większe. Tymczasem to PiS zaczyna pomału wysuwać się na czele sondaży, podczas kiedy kilka miesięcy temu rynki zakładały, że to Jan Maria Rokita z PO zostanie premierem i to on będzie rozdawał karty w przyszłym rządzie. Rzeczywistość może okazać się jednak inna, co wprowadzi na rynki dodatkowe ryzyko i tym samym niepewność. To może naszym zdaniem być jedną z głównych przyczyn spodziewanego osłabienia się złotego w perspektywie do jesieni.
Na razie jednak na rynku złotego panuje coraz większy optymizm. Aprecjacja naszej waluty uległa przyspieszeniu po tym jak wczoraj wieczorem minister finansów Mirosław Gronicki powiedział, iż oczekuje ponad 3 proc. wzrostu PKB w II kwartale i nie spodziewa się dużych wahań złotego przed wyborami. Naszym zdaniem to trochę ryzykowne założenie, a Mirosław Gronicki jak każdy minister chce pozostawić po sobie dobre wrażenie. Dodał on również, że dobre wykonanie budżetu skłania go do prognozy 33 mld zł deficytu w tym roku i 30 mld zł w roku przyszłym - założenia do przyszłego budżetu chce on przedstawić już 14 czerwca. Na rynek napływają także zagraniczne kapitały zniechęcone perspektywą bliskiego końca cyklu podwyżek stóp procentowych w USA - chociaż tutaj również to założenie wydaje się ryzykowne. Obserwując zachowania się forinta i korony widać, że aprecjacja tych walut została już wyhamowana.
Z technicznego punktu widzenia naruszenie poziomy 4,04 za euro może otwierać drogę do ataku na poziom 4 zł. Mimo tego takie założenie wydaje się nieco ryzykowne - wydaje się, że już okolice 4,0250-4,03 powinny stać się wyraźniejszym wsparciem, a rynek dosyć szybko powróci powyżej 4,05. W przypadku USD/PLN wydaje się, że krótkoterminowy dołek jest już za nami i rynek może kierować się w okolice 3,3250 w perspektywie najbliższych dni. Wsparciami są okolice 3,28-3,29.