Wczorajsza sesja przyniosła umocnienie się złotego. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,04 zł, a USD/PLN zniżkował w okolice 3,35 zł. Dzisiaj rano tendencja ta była kontynuowana. Za jedno euro płacono mniej niż 4,04 zł, a za dolara 3,34 zł.
Głównym wydarzeniem środy była decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która trzeba przyznać nieco zaskoczyła większość uczestników rynku. Zdecydowano się na 50 p.b., a nie 25 p.b. cięcie stóp procentowych przy zmianie nastawienia z neutralnego na łagodne. Taki ruch wywołał spekulacje co do dalszych cięć stóp procentowych w perspektywie nadchodzących miesięcy - na rynku mówi się o 50 p.b. do końca roku. Natychmiast zareagował na to rynek obligacji, gdzie ceny papierów poszybowały na nowe maksima. W komunikacie prasowym wydanym o godz. 16:00 Rada stwierdziła, iż bilans ryzyk dla przyszłej inflacji uległ zmianie w kierunku dalszego jej spadku dodając przy tym, iż tegoroczny wzrost PKB może być dużo niższy od wcześniejszych oczekiwań. Co jednak ciekawe w samej RPP nie ma jasnego stanowiska, czy spowolnienie obserwowane w pierwszym kwartale będzie miało charakter przejściowy, czy okaże się trwalsze. Najprawdopodobniej z tego powodu w komunikacie znalazło się sformułowanie, iż kolejne ruchy w poziomie stóp procentowych będą zależały od danych makroekonomicznych jakie ukażą się w najbliższych miesiącach. Odnosząc się do perspektyw przyjęcia euro członkowie Rady byli zgodni co do tego, iż należy zrobić to w najszybszym możliwym terminie, chociaż główną przeszkodą może stać się tutaj polityka. Reasumując, w dzisiejszej decyzji RPP widać echa wypowiedzi wiceprezesa NBP, Krzysztofa Rybińskiego, który poinformował kilka dni temu, że sierpniowa projekcja inflacyjna pokaże wyraźniejszy spadek wskaźnika cen, a nie można wykluczyć nawet deflacji w przypadku dalszego pogorszenia się sytuacji w gospodarce.
Co do tego, czy wczorajsza decyzja RPP okaże się korzystna dla złotego w dłuższym terminie można mieć jednak wątpliwości. Po pierwsze cięcie stóp było zbyt duże i tak naprawdę nie ma gwarancji dalszych obniżek w lipcu, czy w sierpniu mimo tego co zawarto w komunikacie. Po drugie już dzisiaj amerykański FED podwyższy stopy procentowe. W efekcie ogólny bilans w dłuższym terminie może okazać się negatywny, a sygnały płynące z rynku obligacji nie koniecznie muszą okazać się dobrym wyznacznikiem.
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych, które o godz. 16:00 poda Narodowy Bank Polski. Będą to informacje o bilansie płatniczym za kwiecień i za cały I kwartał. Po tym jak w marcu zanotowano 67 mln EUR nadwyżki teraz oczekuje się figury na poziomie 16 mln EUR. Z racji częstych dużych rewizji figury te straciły jednak na znaczeniu.
Technika pokazuje, że mimo nieznacznego naruszenia podawanego wczoraj wsparcia na 4,04 na EUR/PLN nie należy się spodziewać wyraźnego pogłębienia spadku. Dobrym poziomem do zakupów są okolice 4,0250-4,03. Oporem są okolice 4,05 i wydaje się, że końcówka tygodnia zakończy się powyżej tego poziomu. Dla USD/PLN wsparciami są okolice 3,3250, a oporami są rejony 3,36. Wiele tutaj będzie zależeć od zachowania się EUR/USD i bardziej skłanialibyśmy się ku temu, że dojdzie do testowania dolnych rejonów.