Tak działo się jednak na sesjach europejskich, natomiast inwestorzy amerykańscy, po początkowej przecenie, wyciągnęli rynek na Wall Street na zamknięciu na plusy. Podobnie dzieje się obecnie na sesjach na rynku azjatyckim. Świadczy to o tym, że rynek złapał już poziom równowagi i w zasadzie w większości przypadków udało się powrócić do poziomu sprzed tragedii. Z informacji fundamentalnych, które mogą mieć ponownie spory wpływ na notowania przypomnę, że dziś dostaniemy o 14:30 publikację miesięcznego raportu z rynku pracy. Najważniejszą jego składową są dane o zmianie zatrudnienia w sektorach pozarolniczych i te dane będą pilnie obserwowane. Jeśli chodzi o ewentualną reakcję, to ciężko niestety cokolwiek prognozować. Z jednej strony po wczorajszych wydarzeniach rynek w krótkim terminie powinien jeszcze wykazywać tendencję do nieco bardziej wyraźnych zmian, choć z drugiej strony patrząc na to, jak szybko udało się go zrównoważyć, można przypuszczać, że dzisiejsza publikacja, nawet gdyby okazała się dość mocno odbiegająca od prognoz, może przejść bez echa, w cieniu wczorajszych wydarzeń. Pozostaje zatem jedynie poczekać do popołudnia i do tego czasu notowania powinny przebiegać w miarę stabilnie.
EUR/USD
Jedną z najsłabiej reagujących par był tu eurodolar. Obserwowaliśmy jedynie chwilowe osłabienie amerykańskiej waluty do okolic 1.2040 oraz szybką kontrę podaży, która sprowadziła ceny ponownie w okolice dobrze znanej konsolidacji, z którą mamy do czynienia od początku tygodnia, czyli 1.1870 - 1.1950. Warto jednak zwrócić uwagę, że wczorajsze zachwianie nie zmieniło w ogóle technicznej sytuacji na rynku, bowiem wzrost kursu do 1.2040 zatrzymał się dokładnie na poziomie około 1,5-miesięcznej linii trendu spadkowego, stanowiąc tym samym jej kolejne potwierdzenie (wzrost wiarygodności jako oporu). Wsparciem w krótkim terminie nadal pozostają dołki z tego tygodnia na 1.1870 i można zakładać, że zejście niżej przełoży się na test minimum z kwietnia ubiegłego roku (1.1760), skąd trend wzrostowy został zapoczątkowany.
USD/JPY
Równie ciekawie przedstawia się sytuacja na parze dolara do jena. Wczorajsze, chwilowe zachwianie doprowadziło do spadku wartości amerykańskiej waluty do poziomu krótkoterminowej, przyspieszonej linii trendu wzrostowego i na jej poziomie rynek się zatrzymał. Aktualne, poranne godziny handlu przyniosły na tej parze już nadrobienie całych strat, z kosmetycznym (na razie) wyjściem na nowe maksima włącznie. Przypomnę, że najbliższym oporem jest teraz cena 122.46, czyli lipcowy (2004) wierzchołek. Jego trwałe sforsowanie byłoby kolejnym dowodem trwałości trendu wzrostowego. Najbliższego wsparcia na tej parze doszukiwałbym się na poziomie 111.70 oraz nieco niżej także przy 111.50.