Mocny impuls aprecjacyjny otrzymał japoński jen dzięki nieoczekiwanej decyzji władz Chin co do zmiany sposobu notowań juana: w czwartek kurs USD/JPY zanotował spadek o 2.3% do 110.16, co stanowiło największy jednodniowy spadek od przeszło trzech lat. Mocna zniżka dotyczyła także notowań takich par jak EUR/JPY czy GBP/JPY. Wskutek ponownych zamachów w Londynie wyraźnie tracił na wartości funt szterling.
W centrum uwagi w tym tygodniu znalazła się wiadomość o zmianie sposobu notowań chińskiego juana. Kurs chińskiej waluty nie będzie dalej na sztywno związany z dolarem amerykańskim, ale jego wartość będzie ustalana względem - w tej chwili bliżej nieokreślonego - koszyka walut, z możliwością minimalnej fluktuacji kursu względem parytetu o +/-0.3%. Zapewne skład owego koszyka będzie uwzględniał strukturę walutową obrotów handlowych Chin. Bezpośrednim skutkiem zmiany sposobu notowań będzie umocnienie juana względem dolara o 2.1%. Jakkolwiek powyższa wiadomość przyczyniła się do szerokiego umocnienia walut azjatyckich, po opadnięciu emocji należy stwierdzić, iż dokonane zmiany na razie mają charakter symboliczny, a bezpośredni stopień osłabienia juana względem euro jest dużo mniejszy od powszechnych oczekiwań. Wiele zależy od tego, czy decyzja chińskich władz oznacza początek systematycznego uwalniania rodzimej waluty, czy też jest jedynie politycznym kompromisem mającym na celu osłabienie międzynarodowej presji i oddalenie zarzutów - podnoszonych głównie przez Stany Zjednoczone - o manipulacji własną walutą.
We wtorek opublikowano w USA bardzo ważny raport na temat przepływów kapitałowych w maju br. Zanotowano napływ kapitału w wysokości 60mld$, a więc znacznie większy od zanotowanego miesiąc wcześniej napływu w wysokości 47.8mld$ (wartość zrewidowana w górę o 0.4mld$). Tym razem napływający kapitał z naddatkiem przekroczył majowy deficyt handlowy w wysokości 55.4mld$. Relacja pomiędzy tymi dwoma wielkościami makroekonomicznymi jest od kilku lat śledzona przez inwestorów ze wzrastającą uwagą, ze względu na systematyczne narastanie astronomicznego deficytu handlowego.
W środę Alan Greenspan wystąpił przed w Kongresie relacjonując stan gospodarki USA w I półroczu 2005 roku. Powtórnie wyraził on przekonanie, iż Stany Zjednoczone pozostają na ścieżce stabilnego wzrostu oraz iż presja inflacyjna - choć zauważalna - pozostaje na razie na bezpiecznym poziomie. Nadzwyczaj czytelnie szef FED wskazał na potrzebę kontynuacji w nadchodzących miesiącach polityki podwyższania stóp procentowych celem uzyskania odpowiedniej relacji pomiędzy stopą wzrostu gospodarczego a ryzykiem inflacji. Oznacza to zapewne podwyżki stóp procentowych na najbliższych posiedzeniach Zarządu Rezerwy Federalnej o 25pkt bazowych.