Najbliższym, docelowym poziomem deprecjacji dolara są okolice 1.2435, czyli 161,8% wysokości lipcowych wahań. Nieco wyżej (1.2480) podaży można się spodziewać w okolicach 38,2% zniesienia całego trendu spadkowego, z jakim mamy do czynienia od marca. Najbliższym wsparciem jest obecnie poziom 1.23 oraz nieco niżej również niedawno przebite 1.2250. Spadek cen pod ten zakres w dużym stopniu podważyłby ostatnie wybicie. Póki co, nadal zdaje się ono być aktualne, a zatem sygnał sprzedaży na dolarze obowiązuje.
USD/JPY
Sytuacja na dolarze względem jena uległa pewnym zmianom. Ze względu na ostatnie wahania w zasadzie zanegowaniu uległa ukształtowana niedawno formacja diamentu. Zarówno dolne, jak i górne ograniczenie zostały poważnie naruszone i rynek już w zasadzie nie reaguje na nie. Obecnie skupić należałoby się na oporze przy 112.50 oraz wsparciu przy 110.74, bowiem te okolice zdają się jeszcze działać. Można założyć, że wybicie poza ten zakres przełoży się na wygenerowanie jakiegoś większego ruchu. Wybicie dołem kazałoby się spodziewać spadku kursu w stronę lipcowego minimum na 109.89, natomiast wybicie górą wzrostu wartości dolara do ostatnich maksimów, czyli 113.70.
EUR/JPY
Osłabienie jena jest za to z pełną konsekwencją kontynuowane na parze eurojena. Doszło tu do naruszenia górnego ograniczenia średnioterminowego kanału spadkowego. Wspomniałem w zeszłym tygodniu jednak, że opór od takim znaczeniu ma prawo zostać w skali intra nieco bardziej naruszony, co jednak jeszcze wcale nie świadczy o tym, że podaż odniosła w jego okolicach porażkę. Istotne będzie tu jednak zachowanie się w cen w zakresie najbliższych kilku dni, bowiem jeśli rynek w miarę szybko nie cofnie się pod okolice 138.00/30, to liczyć należałoby się z rosnącym prawdopodobieństwem wybicia cen z kanału górą. Najbliższym oporem jest teraz cena 139.40, gdzie zlokalizowany jest poziom 161,8% zniesienia lipcowej korekty. Za wsparcie uznać należy okolice 137.18, czyli ostatnich wierzchołków.