Reklama

Raport specjalny Palladia.pl

RAPORT SPECJALNY Quo vadis złoty? Sierpień i pierwsze tygodnie września przyniosły wyraźne umocnienie złotego. Kurs EUR/PLN tydzień temu spadł w rejon kluczowych minimów wyznaczonych w marcu b.r. na poziomie 3,87 zł. Zostały one obronione, a na wykresie zaczęły pojawiać się sygnały mogące świadczyć o budowie szerokiej formacji podwójnego dna, która mogłaby zaowocować osłabieniem złotego w najbliższych tygodniach.

Publikacja: 26.09.2005 09:59

Tym samym scenariusz może okazać się zupełnie inny oczekiwanego przez większość analityków. Warto jednak zaznaczyć, że po wyborach tak naprawdę nie ma już czego dyskontować, a na wiążące decyzje nowego rządu trzeba będzie zaczekać przynajmniej kilka tygodni. Taki jednak okres jest dosyć długi dla rynku walutowego, który nie raz pokazał, że żyje tak naprawdę chwilą.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej, co polityka może nam przynieść. Dotychczas rynki zakładały, że rząd obejmie liberalna Platforma Obywatelska z konserwatywnym Prawem i Sprawiedliwością. Wyraźna przewaga PO w sondażach miała dawać gwarancję, że nowy rząd będzie realizował dosyć odważny program reform gospodarczych i fiskalnych, tylko nieznacznie zmodyfikowanych przez naciski konserwatywnego PiS. Opublikowane w minioną środę sondaże preferencji politycznych pokazały, że różnice pomiędzy PO a PIS znikły, a w niektórych badaniach partia braci Kaczyńskich wysunęła się na pierwsze miejsce. Dlaczego tak się stało? Z jednej strony to wynik ostatnich wydarzeń po lewej stronie sceny politycznej. Rezygnacja Włodzimierza Cimoszewicza z kandydowania w wyborach prezydenckich sprawiła, że lewicowy elektorat paradoksalnie skierował się w stronę Prawa i Sprawiedliwości, które promowało się na ugrupowanie, które wprawdzie chce zmian, ale przeprowadzonych w sposób nie godzący w interesy przeciętnego Polaka. Na tym tle liberalizm prezentowany przez Platformę Obywatelską jawił się jako zbyt ryzykowny. Warto także zwrócić uwagę na pewną awersję Polaków do oddania władzy premiera i prezydenta w gestię tylko jednego ugrupowania - chociaż takiej opcji nie można wykluczyć.

Jest poniedziałkowy ranek. Na razie znamy tylko wstępne wyniki wyborów, chociaż już wiemy kto wygrał - Prawo i Sprawiedliwość. Mimo tego nie wiadomo jak szybko zostanie wyłoniony nowy rząd, a także czy Jarosław Kaczyński zostanie premierem. Przed polską polityką kolejna bitwa - o fotel prezydenta. Ostatni sondaż TNS OBOP pokazał, że przewaga Donalda Tuska nad Lechem Kaczyńskim stopniała do 6 pkt. proc. To sprawia, iż PiS może nie być skłonny do zbytniego kompromisu - już dzisiejsza prasa donosi, że partia braci Kaczyńskich ma także ochotę na resort finansów. Co zatem dalej? Analitycy polityczni wskazywali, że nowy rząd niekoniecznie musi być silny, a biorąc pod uwagę różnice dzielące współkoalicjantów może być słaby i wstrząsany co jakiś czas kłótniami. Dodatkowo uwzględniając polskie realia warto zwrócić uwagę, iż żaden z rządów w ostatnich 15-latach nie był na tyle silny, bądź zdolny do przeprowadzania odważnych reform. Idąc tym tropem nie można wykluczyć, że tak też stanie się teraz.

Dla zagranicznych inwestorów taki rząd może nie być na miarę ich oczekiwań. Zwłaszcza, że ostatnie tygodnie pokazały, iż w krótkim terminie liczyli oni na wiele. Czy nazbyt wiele - to czas pokaże. Rynek jednak ma to do tego, że dyskontuje wcześniej pewne wydarzenia - o tym mówi zasada "kupuj plotki, a sprzedaj fakty". To sugeruje, iż rynek dotarł w ostatnich dniach do takiego kluczowego punktu. Czy zatem osłabienie naszej waluty może być długotrwałe? Raczej nie - niezależnie od tego jaki będzie kształt nowej koalicji, inwestorzy z czasem przyzwyczają się do nowej rzeczywistości. Nasz region nadal cieszy się sporym zainteresowaniem zagranicznych funduszy, które każdą ewentualną przecenę naszej waluty będą wykorzystywać do otworzenia nowych pozycji w złotym. Sytuację mogłyby zmienić jedynie radykalne decyzje nowego rządu względem zagranicznego kapitału (mało prawdopodobne), lub globalny kryzys gospodarczy wywołany chociażby przez bardzo gwałtowną zwyżkę cen ropy. Rynek będzie zwracać także uwagę na sytuację makro. A tutaj wprawdzie mamy sygnały mogące świadczyć o nieznacznym spowolnieniu gospodarki, jednak nie jest to żaden dramat. Dosyć dobrze wygląda nasz bilans płatniczy, a inflacja nadal pozostaje niska, co sprawia, że RPP ma pole do dalszych obniżek stóp procentowych. To powoduje, iż sytuacja na rynku obligacji będzie nadal korzystna (wzrost cen papierów), co zwykle ma też swoje przełożenie na rynek walutowy. Dopiero w dłuższym terminie niskie stopy procentowe mogą sprawić, że rentowność naszych aktywów nie będzie odzwierciedlała ryzyka związanego z inwestowaniem w naszym kraju, a to może doprowadzić do odpływu zagranicznych funduszy. Na razie jednak do takiego scenariusza jest dosyć daleko.

Podsumowując, pewna nerwowość na rynku w najbliższych dniach może wystąpić. Niewykluczone, że taka sytuacja potrwa aż do wyborów prezydenckich. W dłuższym okresie wiele będzie natomiast zależeć od decyzji nowego rządu, a także globalnych i krajowych czynników makroekonomicznych.

Reklama
Reklama

Opracował:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Palladia Capital Markets Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama