Dla posiadaczy dolara jest zatem wskazane, żeby podaż do ataku przystąpiła po korekcie i z nowymi siłami. Takowa korekta ma szansę zabrnąć przynajmniej w stronę najbliższego poziomu oporu w strefie 1.1980 - 1.20. Nieco wyżej (1.2050) zlokalizowana jest miesięczna linia trendu spadkowego i również na jej poziomie podaż winna stać się bardziej aktywna.
USD/JPY
Cofnięcie widoczne jest również na parze dolara względem jena japońskiego. Tutaj jednak poranny spadek zdołał się już zatrzymać w okolicy najbliższego wsparcia, czyli przełamanego w poniedziałek lipcowego szczytu przy 113.70. Nieco niżej popytu spodziewać należy się przy cenie 113.50. Jeśli poziomy te nie zostaną przekroczone, rynek będzie nadal pod kontrolą popytu w krótkim terminie. Cofnięcie się niżej winno się przełożyć na kontynuację korekty w stronę 113.05, gdzie zlokalizowana jest miesięczna linia trendu wzrostowego. Póki co, posiadacze dolara nadal mają przewagę. Odnośnie oporów, to zwróciłbym uwagę na poziom 115.00, gdzie zlokalizowany jest szczyt z maja 2004r. Jego przebicie zmieniałoby już nieco układ sił na tej parze również w długim terminie.
EUR/JPY
Niestety w dalszym ciągu nie widać konkretnego kierunku zmian cen na parze eurojena. Aktualna konsolidacja, z którą mamy tu do czynienia już od niemal miesiąca, ograniczona jest zakresem ok. 135.40 - 136.55. Od dołu wsparcie stanowi linia trendu wyznaczona m.in. po minimach z ostatnich tygodni, natomiast od góry jest to 2-miesięczna linia trendu spadkowego, która zdołała zatrzymać aprecjację euro na początku tygodnia. Można założyć, że będzie można mówić o konkretnym kierunku, jeśli rynek zdecydowanie nie wybije się poza któreś z tych ograniczeń. Póki co, horyzont trwa nadal.