Większa część sesji nie była ciekawa - notowania rozpoczęły się na poziomie czwartkowych zamknięć, a po kilkudziesięciu minutach doszło do umiarkowanego spadku rynku. Były to jednak problemy przejściowe - indeksy tak szybko jak spadły, tak szybko odbiły. Dalsza część sesji przyniosła nudną konsolidację, połączoną z bardzo niską aktywnością rynku. Impulsem do jakiegokolwiek wyraźniejszego ruchu nie stały się nawet dane z amerykańskiego rynku pracy. Wydawało się, że do końca sesji już nic ciekawego się nie wydarzy. Tak jednak nie było - w ostatnich kilkudziesięciu minutach popyt stał się bardziej aktywny, chociaż był dosyć wybiórczy (koncentrował się na Pekao i KGHM). Tak naprawdę przewaga popytu uwidoczniła się dopiero w trakcie końcowego fiksingu, w trakcie to którego wartość WIG20 wzrosła aż o 0,5%. Obroty na całym rynku dosyć istotnie się obniżyły .Z dużych spółek bardzo dobrze, kolejną sesję, zachowywało się Pekao, a poza tym Agora (po lepszych od oczekiwań wynikach kwartalnych), BPH i KGHM. Dosyć słabo przez większą część sesji zachowywały się TPSA i PKO BP.

Rynek w dalszym ciągu zachowuje się bardzo mocno, a krótkoterminowa sytuacja techniczna wygląda pozytywnie. Na wykresie WIG20 wystąpiło już sześć z rzędu białych świec a tygodniowa zmiana wartości indeksu była najwyższa od blisko dwóch lat. Układ średnioterminowych wskaźników technicznych przemawia za kontynuacją zwyżki, krótkoterminowe wskazują jednak na znaczne wykupienie rynku. Sam indeks znajduje się już bardzo blisko obszernej luki bessy z 6 października: 2470 - 2503 pkt. Luka ta cztery tygodnie temu stanowiła silny opór dla indeksu, być może i tym razem okaże się trudna do pokonania. Tym bardziej, że nieco powyżej jej wysokości znajduje się historyczne maksimum indeksu. Nadal cała obecna fala wzrostowa jest podobna do tej z października 2003 r. Wtedy wzrosty również były bardzo dynamiczne, ale zakończyły się poniżej poziomu poprzedniego lokalnego szczytu, a następnie doszło do dłuższej fali spadkowej. To oczywiście nie oznacza, że i tym razem będzie podobnie, warto jednak pamiętać o takim niebezpieczeństwie. Dwa lata temu fala wzrostowa zakończyła się ukształtowaniem spadającej gwiazdy. Powtórzenie tego układu w obecnej sytuacji zapowiadałoby wzrost indeksu do 2500 - 2510 pkt i dynamiczny zwrot w dół z tych okolic.