Kiedy jednak spadek w przypadku WIG20 przekroczył 1,5%, zaczęło się powolne odrabianie strat. W okolicy południa indeks dotarł w pobliże poziomu otwarcia i wszedł w krótką konsolidację. Z konsolidacji doszło do wybicia dołem i ruchu indeksu w kierunku porannych minimów. Dynamika tego spadku nie była duża - było to raczej osuwanie z powodu braku większego popytu. Kiedy jednak WIG20 dotarł do dziennego minimum, rozpoczęło się kolejne odbicie. Było jednak mniejsze niż to z pierwszej części sesji. Dosyć zaskakujące było ostatnie 10 minut notowań w systemie ciągłym oraz końcowy fixing - popyt stał się zdecydowanie aktywniejszy, a WIG20 w końcówce sesji zyskał blisko 20 pkt. Co ciekawe ta poprawa notowań nie miała żadnego związku z zachowaniem rynków zagranicznych. Podobny, skokowy, wzrost miał miejsce również w trakcie poprzedniej sesji, nic z tego jednak nie wynikało. Z dużych spółek pozytywnie, zwłaszcza w drugiej części sesji, wyróżniał się KGHM. Słabe przez niemal całą sesję były Pekao, PKO BP i PKN. Obroty były wyższe od piątkowych, ale mniejsze od średniej z ostatnich kilku tygodni.
Wczorajsza sesja nie zmieniła istotnie obrazu rynku. Większość średnioterminowych wskaźników technicznych nadal wygląda pozytywnie, a jedynie spore wykupienie na szybkich wskaźnikach (oscylator stochastyczny znajduje się na poziomie najwyższym od grudnia ub. r. - taka wartość wskaźnika poprzedziła wtedy 3% spadek WIG20) stwarza niebezpieczeństwo spadków na najbliższych sesjach. Dzięki mocnemu końcowemu fiksingowi, na wykresie WIG20 utworzyła się już siódma z rzędu biała świeca. Indeks utknął jednak pod silnym oporem, jaki stanowi luka bessy sprzed miesiąca: 2470 - 2503 pkt. Pokonanie tej luki jest warunkiem niezbędnym do kontynuacji wzrostów w krótkim terminie. Dzisiaj indeks prawdopodobnie podejmie kolejną próbę zamknięcia luki, wczorajsze słabsze zachowanie rynku zmniejsza jednak szanse na jej skuteczne pokonanie. Pierwszym ważnym wsparciem na dzisiejszą sesję jest wczorajsze minimum na 2426 pkt.