Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

EUR/USD Minione godziny na eurodolarze upłynęły pod znakiem spokojnych wahań. Na rynku w zasadzie nic poważnego się nie działo. Obserwowaliśmy oscylacje w stosunkowo wąskim zakresie 1.1660 - 1.17. Przypomnę, że aktualnie ceny w dalszym ciągu przebywają w zakresie formacji około 1,5-tygodniowego kanału spadkowego, którego ograniczenia to obecnie 1.1620 - 1.1730.

Publikacja: 17.11.2005 07:54

Można zatem zakładać, że dopóki ceny przebywają w jego zakresie, dopóty krótkoterminowi posiadacze amerykańskiej waluty mają przewagę. Dopiero wybicie z niego górą miałoby szansę zapoczątkować jakąś korektę ostatniej fali umocnienia amerykańskiej waluty. Jak już wczoraj wspomniałem, warto mieć na uwadze fakt, że na tej parze nie pojawił się jeszcze ruch powrotny do okolic przełamanej linii szyi RGR przy 1.19. Oczywiście nie ma reguły, że ruch powrotny pojawia się zawsze, ale w przypadku wybicia ze wspomnianego kanału górą, taka ewentualność miałaby realne szanse się zmaterializować. Oporów doszukiwałbym się wówczas w okolicach podstawy kanału, czyli 1.1830 oraz nieco wyżej również w strefie 1.1875 - 1.19.

USD/JPY

Stosunkowo spokojnie upływają notowania na parze dolarjena. Warto jednak zauważyć, że kupujący amerykańską walutę nadal nie mogą się przeprawić przez rejon 119.30/50, czyli 161,8% wysokości zeszłotygodniowej korekty. Co więcej, można się tu nawet dopatrzyć niewielkiej, kilkudniowej formacji RGR, co z kolei mogłoby obecnie sugerować jakieś korekcyjne osłabienie. Zasięg spadku z niej wynikający nie jest zbyt duży i w zasadzie okolice zeszłotygodniowego wierzchołka już powinny zadziałać popytowo, a jest to poziom 118.37. W razie pogłębienia korekty kolejnego wsparcia doszukiwać należałoby się w strefie 116.50/84. Jak na razie, popyt zdaje się mieć nadal przewagę. Przełamanie maksimów z tego tygodnia, czyli rejonu 119.50 winno tę przewagę jedynie wzmocnić. Czekamy zatem na dalsze rozstrzygnięcia.

EUR/JPY

Dość ciekawie minęły za to ostatnie godziny na eurojenie. Japońska waluta dość wyraźnie zyskała na wartości. Nie udało się bowiem przełamać kupującym poziomu 139.80, czyli 61,8% zniesienia poprzedniej fali spadkowej i w efekcie nastąpił zwrot z tych okolic. Można więc zakładać, że umacnianie euro z ostatnich dni było jedynie korektą poprzedniego spadku. Jak na razie chwilowo zadziałało wsparcie w okolicach 138.75, czyli niedawna linia szyi podwójnego dna. Jeśli jej poziom zdołałby zatrzymać aktualny spadek, to nadal byłyby realne szanse na ponowny test okolic wczorajszych maksimów. Jeśli jednak również to wsparcie zostałoby przełamane, to liczyć należy się ze spadkiem kursu w stronę zeszłotygodniowych minimów, czyli 137.50.

Reklama
Reklama

GBP/USD

O ile na eurodolarze minione godziny upływały pod znakiem wąskiej konsolidacji, o tyle w przypadku relacji funta względem amerykańskiej waluty doszło już do wybicia z około 1,5-tygodniowej konsolidacji, która ograniczona była zakresem około 1.7325 - 1.7513. Kierunek wybicia był zatem zgodny z aktualnym trendem i mamy kolejne potwierdzenie jego utrzymywania. Obecnie krótkoterminowym oporem stał się poziom 1.72, pod którym widoczna jest niewielka konsolidacja. Zwykle pojawienie się takowej po silnym spadku (brak sił do wzrostowego odbicia) przekłada się na jego pogłębienie, zatem należy się liczyć z kontynuacją wzrostu wartości dolara. Jeśli chodzi o możliwość pojawienia się jakieś wzrostowej korekty, to oporem będzie obecnie poziom 1.7300/25, czyli poprzednie minima. Można zakładać, że jeśli uda się kupującym znaleźć ponownie nad tym poziomem i tam utrzymać, może to być już pierwszy sygnał wytracania potencjału kupujących dolara. Póki co, jego posiadacze mają dość komfortową sytuację i jak na razie nie widać sygnałów, które by to zmieniały.

USD/CHF

Umocnienie dolara widoczne było również względem szwajcarskiej waluty. Na tej parze ruch był zdecydowanie mniej dynamiczny, niż w przypadku funta. Doszło jednak do jednego, dość istotnego sygnału, a mianowicie przełamania oporu w postaci szczytu z kwietnia 2004r. przy cenie 1.3230. Jak na razie nie wywołało to jakieś dynamicznej reakcji, ale ceny nie wróciły pod ten poziom, tylko nieco wyżej widoczna jest konsolidacja. Można więc zakładać, że wybicie z niej górą (ponad 1.3280) przełoży się na kontynuację wzrostu wartości dolara. Jeśli natomiast chodzi o ewentualne zagrożenia dla realizacji takiego scenariusza, to niepożądanym byłby obecnie spadek pod dołki z ubiegłego tygodnia w rejonie 1.3040/50, bowiem wówczas

otwierałoby to drogę do pojawienia się jakieś głębszej korekty. Póki co, sytuacja jest tu zatem analogiczna do poprzednich par dolarowych, czyli posiadacze amerykańskiej waluty mają nadal przewagę i póki nie pojawią się sygnały jej sprzedaży, należy zakładać kontynuację trendu aprecjacji dolara.

Na dzisiaj zaplanowano kilka istotnych publikacji makroekonomicznych, które mają okazję nieco rozruszać rynek. Od rana (10.30) dostaniemy dane z Wielkiej Brytanii odnośnie październikowej sprzedaży detalicznej. Prognozuje się wzrost o 0,2% m/m. Pół godziny później opublikowana zostanie produkcja przemysłowa w strefie Euro za wrzesień. Dane z rynku amerykańskiego zaczniemy o 14.30 od informacji z rynku nieruchomości, czyli zezwoleń na budowy domów za październik (oczekuje się spadku o 3,5%) oraz ilości rozpoczętych inwestycji budowlanych (prog. -2,4%). O tej samej godzinie zapoznamy się z cotygodniowymi danymi odnośnie ilości nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. O 15.15 opublikowana zostanie również dynamika produkcji przemysłowej (październik). Oczekuje się wzrostu o 1%. O tej samej godzinie zapoznamy się jeszcze z danymi dotyczącymi wykorzystaniem potencjału produkcyjnego (prog. 79,3%). O 18.00 czeka nas jeszcze publikacja indeksu Philadelphia FED (dane wstępne za listopad), który spodziewany jest na poziomie 16,3pkt.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama