Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 17.11.2005 07:59

W Stanach duzi inwestorzy czekali na dane CPI, ale na wczorajszej sesji ich

publikacja nie wywołała oczekiwanego wzrostu aktywności. Uwagę bardziej

skoncentrowały na sobie wydarzenia raczej drugorzędne, takie jak odgrzewane

informacje o General Motors, czy cotygodniowe publikacje zapasów cen ropy.

O największym na świecie producencie samochodów nie ma sensu znowu pisać, bo

Reklama
Reklama

tutaj nie pojawiają się nowe czynniki. Z racji jednak wielkości spółki,

rynek wciąż żyje jej problemami finansowymi, strajkami dostawców, czy też w

końcu działa trochę samonapędzająca się spirala strachu, bo coraz więcej

inwestorów wycofuje z tych akcji swoje aktywa, a to oczywiście dalej

przecenia kurs na nowe dołki i spółka znowu trafia na czołówki serwisów. Na

szczęście to nie jest problem a`la Enron, więc nie odbija się to tak

Reklama
Reklama

wyraźnie na szerokim rynku.

Uwagę inwestorów skupiały oczywiście też dane z rynku ropy. Zapasy ropy

nieprzetworzonej spadły w ubiegłym tygodniu o 2,2 mln baryłek podczas gdy

rynek oczekiwał analogicznego wzrostu. Rozczarował też zbyt mały wzrost

zapasów produktów ropopochodnych i nieoczekiwany spadek zapasów benzyny. W

efekcie cena ropy podskoczyła o 1 dolara, choć w średnim terminie dalej trwa

Reklama
Reklama

batalia z testowanym teraz obszarem wsparcia wyznaczonym w okolicach

szczytów z marca/kwietnia a dołkami z czerwca/lipca. ROPA.gif

Ciekawa sytuacja zrobiła się też na rynku długu. Wczorajsze dane CPI nie

zachęcały do takich zakupów, a mimo to obligacje bardzo silnie wzrosły

(spadła rentowność). Analitycy tłumaczą to po części danymi o napływie

Reklama
Reklama

kapitału do USA. Ja nieładnie przypomniałbym o opisywanych w swojej

ostatniej Weekendowej fatalnych nastrojach jakie zapanowały na tym rynku.

Wraz ze zdominowaniem rynku przez niedźwiedzie emocje, od zeszłego

poniedziałku rozpoczęła się mocniejsza korekta 10Y_Yield.gif To wydaje się

być prawdziwym powodem, a dane były tylko impulsem.

Reklama
Reklama

Po wczorajszym dniu na komentarz zasługuje węgierski BUX. Na fixingu

mieliśmy tutaj skok indeksu o prawie 1%. Byki powiedzą, że taki układ

spowoduje, że dzisiaj z rana GPW będzie ten dystans nadrabiać. Po części

słuszne, tym bardziej, że ropa rosła (dobrze dla spółek paliwowych - ważnych

dla tych indeksów), a do tego spadała rentowność amerykańskich obligacji

Reklama
Reklama

(zatrzymuje kapitał na rynkach wschodzących). Z kolei niedźwiedzie wytkną,

że tak wysokie zamknięcie węgierskiego BUX spowoduje, że rynek ten będzie

dzisiaj relatywnie słabszy od reszty światowych giełd. To może nam ciążyć,

bo nie wszyscy inwestorzy zwrócą uwagę na wczorajsze zachowanie na fixingu,

a przy tym jest przyzwyczajenie do porównywania WIG20 do BUX. Ja po żadnej

stronie tej interpretacji nie stanę i jedynie powiem, że trzeba po prostu o

tym fakcie widzieć, a to jak będzie to interpretowane zapewne będzie zależeć

od innych wydarzeń i teoria zostanie dorobiona po fakcie. Podsumowując -

sesja w USA nie jest dla nas na tyle istotnym wydarzeniem, by zakładać

mocniejsze wybicie. Rynek pewnie dalej będzie kisić się w gęstym sosie

konsolidacji. O 14:30 kolejna porcja danych z USA, ale to jak pokazały

publikacje PPI/CPI nie może być teraz wydarzeniem dla GPW. Do czasu, aż

zagraniczne fundusze znowu mocniej zainteresują się rynkami wschodzącymi.

Wczorajszy spadek rentowności amerykańskich obligacji do tego zachęca, ale

polska polityka wciąż wręcz odwrotnie. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama