Okazało się, że część przedstawicieli FED na ostatnim posiedzeniu kwestionowała celowość wzrostu stóp procentowych. Pomogło to oczywiście rynkowi akcji, ale przeceniło dolara. Sugerować to bowiem może, że dalszy wzrost ceny amerykańskiego dolara (w obecnym tempie) nie jest już scenariuszem oczywistym. Należy pamiętać, że w długim terminie to właśnie polityka monetarna wyznacza trendy na rynku walutowym, gdzie oprócz samego oprocentowania waluty dochodzi jeszcze premia za ryzyko inwestowania w danym regionie. W tym układzie zaczęłaby się pojawiać presja malejącego dystansu między stopami procentowymi w USA (które miałyby szanse pozostać przez jakiś czas niezmienione), a rosnącymi stopami chociażby w strefie Euro. Wracając do wczorajszego osłabienia dolara, warto zauważyć, że zbliżamy się w tym układzie w stronę poziomu 1.19, czyli wielokrotnie wspominanej linii szyi formacji RGR, która została niedawno przełamana. Obecny wzrost na tej parze można tu na razie cały czas traktować jako klasyczny ruch powrotny po wybiciu. Odbywa się on na przestrzeni około dwóch tygodni, a zatem będzie już zauważalny chociażby na wykresie dziennym. Kluczowe będzie teraz zachowanie się cen w okolicach wspomnianego 1.19. Jest to zawsze najbardziej emocjonujący moment, bowiem między odbiciem i ponownym umacnianiem amerykańskiej waluty, a wyjściem nad linię szyi i tym samym załamaniem całej formacji, jest tu bardzo cienka linia. Jako filtr dla poziomu 1.19 można jeszcze przyjąć poziom linii trendu wyznaczonej z okolic głowy poprzez prawe ramię, która znajduje się przy 1.22. Nieco niżej podaży spodziewać się można również przy cenie 1.1980. Jeśli chodzi o wsparcia, to w zasadzie najważniejszym są ostatnie minima, znajdujące się w rejonie 1.1650 i dopiero ich wyraźne przełamanie kończyłoby aktualne spekulacje odnośnie wahań w rejonie linii szyi. Ruch powrotny byłby wówczas definitywnie zakończony, a trend aprecjacji dolara w średnim terminie kontynuowany.
USD/JPY
Problemy amerykańskiej waluty dają się we znaki również na dolarjenie. Kurs ukształtował tu dość ładną formację trójkąta symetrycznego, jednakże problem w tym, że doszło w ostatnich godzinach do próby wybicia z niego cen dołem. Wsparciem jak na razie okazał się poziom wierzchołka sprzed dwóch tygodni przy 118.37. Można zakładać, że jego wyraźne przełamanie byłoby już niejako potwierdzeniem wybicia z trójkąta dołem, co tym samym winno osłabić dolara w stronę kolejnego wsparcia, zlokalizowanego przy cenie ok. 117.00 (2-miesięczna linia trendu wzrostowego). Jeśli jednak dolar z obecnych okolic zdołałby się w miarę szybko cofnąć w zakres trójkąta, nadal byłyby jeszcze szanse na wyznaczenie nowych szczytów w krótkim terminie, a tym samym pojawienie się kolejnej fali aprecjacji dolara. Wyznaczone są one w rejonie 119.56.
EUR/JPY
Aktualne osłabienie dolara wobec euro przełożyło się również na umocnienie euro względem jena japońskiego. Kurs tej pary zdołał ukształtować około 2-tygodniowy kanał wzrostowy, którego ograniczenia zawierają się obecnie w zakresie 139.70 - 140.30. Jeśli formacja miałaby być nadal wypełniana, sugerowałoby to wzrost w kierunku ograniczenia górnego. Przypomnę, że istotnymi oporami nadal są strefa 141.15/57 i dopiero jej przełamanie kazałoby się spodziewać wyznaczenia kolejnej fali wzrostu wartości euro o charakterze średnioterminowym. Odnośnie wsparć, to w zasadzie można się obecnie skupić na poziomie dolnego ograniczenia wspomnianego kanału wzrostowego. Wybicie się z niego dołem wyczerpałoby aktualny, krótkoterminowy potencjał popytu, co tym samym sugerowałoby dalsze utrzymywanie horyzontu w zakresie 137.50 - 141.GBP/USD