Indeks zaczął na plusie i po krótkim spadku ruszył do góry, co dało na terminowym impuls do odbicia. Nie potrwało ono jednak długo i choć udało się powrócić nad przebite wsparcie na 2495 pkt. to skuteczną zaporą stały się okolice 2500 pkt. Tuż poniżej podał przystąpiła do walki. Po krótkiej konsolidacji zaczął słabnąć WIG20 pociągając za sobą kontrakty. Bezskuteczna okazała się próba wyhamowania przy poziomie odniesienia. Jego przebicie dało impuls dla przyspieszenia przeceny, której celem stało się ważne wsparcie na 2460 pkt. Po naruszeniu atmosfera nieco się uspokoiła, co pozwoliło na odreagowanie, ale była to tylko korekcyjna zwyżka. Kurs powrócił do spadku i przebił powyższą barierę, podobnie jak kolejną na 2454 pkt. Następnym celem ataku była strefa 2442-2443 pkt., ale i ona nie wytrzymała naporu podaży. Dzienne minimum zostało wyznaczone na 2428 pkt., a zamknięcie wypadło nieznacznie powyżej.

Poniedziałkowa sesja zwiększyła ryzyko testu ważnych wsparć, ale o ile można było mieć nadzieje na aktywniejszą walkę popytu w ich pobliżu to wczoraj większość z nich została rozwiana. Przebicie potwierdzone wzrostem wolumenu nie jest dobrym sygnałem na najbliższą przyszłość i pogarsza sytuację techniczną. Największe znaczenie ma zejście poniżej strefy 2441-2443 pkt., gdzie znajdowało się maksimum z 3 listopada oraz linia trendu zwyżkowego z końcówki października. Niekorzystnie prezentuje się także coraz więcej wskaźników. Szybkie oscylatory w większości dały sygnały sprzedaży wychodząc ze stref wykupienia, czemu w niektórych przypadkach, jak np. na CCI czy Stochastic?u towarzyszą negatywne dywergencje. Coraz gorzej zachowuje się także ROC, który mocnym ruchem zszedł do linii równowagi, którą powinien wkrótce testować, a przebicie zwiększy groźbę dalszego osłabienia. W obliczu takich przesłanek trudno więc o zbytni optymizm i prawdopodobne jest pogłębienie spadku na kolejnych sesjach, a jego celem mogą być następne ważne wsparcia. Pierwsze z nich znajduje się na wysokości 2410 pkt., a tworzy go 33,2% zniesienia zwyżki z końca października. Dużo istotniejsze sa jednak okolice 2375 pkt., gdzie znajduje się połowa tej fali i dolna granica stabilizacji z pierwszej połowy listopada.