Stosunkowo szybko atmosfera jednak się uspokoiła i rynek wszedł w długą konsolidację, przy umiarkowanie aktywnym handlu. Od początku sesji wyraźnie negatywnie na tle rynku wyróżniała się TPSA - podaż miała wyraźną przewagę, dodatkowo zlecenia sprzedaży były bardzo duże. Słabo zachowywały się też koncerny paliwowe - PKN i Lotos - w efekcie wyraźnego spadku ceny ropy w trakcie poniedziałkowej sesji. Dosyć dużą podaż widać było na PKO BP, popyt jednak też był znaczący - w rezultacie kurs banku nie podlegał dużym wahaniom. Przez większą część sesji stosunkowo słabe były też BPH i Pekao (drugi z banków w końcówce sesji wyraźnie się wzmocnił). Niewielki wzrost przez większą część sesji notowała Agora, bardzo pozytywnie wyróżniał się natomiast KGHM (cena miedzi dzień wcześniej ustanowiła nowy rekord). Do publikacji danych z USA (o 14:30) na rynku niewiele się działo, później była próba wybicia górą, ale nieskuteczna - po skokowym wzroście WIG20 szybko powrócił w obszar wcześniejszej konsolidacji. Wyraźniejszy ruch na rynku rozpoczął się dopiero po rozpoczęciu notowań w USA. Popyt stał się aktywniejszy i w konsekwencji w ciągu ostatniej pół godziny rynek piął się w górę. Niestety bardziej przypominało to podciąganie rynku niż faktyczne kupno akcji. Podobnie też wyglądał końcowy fixing, w trakcie którego wartość WIG20 wzrosła o 7 pkt.

Mimo iż zmiany w ostatnim czasie nie są znaczące, to wczoraj WIG20 zanotował piąty z rzędu wzrost. Dłuższe sekwencje wzrostowe w przypadku WIG20 zdarzają się rzadko (ostatnio 3 miesiące temu). Dzisiaj, choćby jedynie z tego powodu, wyraźnie bardziej prawdopodobny jest zatem spadek indeksu. Wczorajsza sesja nie zmieniła właściwie sytuacji technicznej rynku - układ wskaźników technicznych nieco się poprawił, o żadnych istotnych sygnałach mówić jednak nie można. Z ciekawostek - oscylator stochastyczny dotarł do poziomu, przy którym WIG20 wyznaczył lokalny szczyt przed ośmioma sesjami. Jeśli scenariusz by się powtórzył, to na najbliższych 2-3 sesjach powinno dojść do spadku indeksu. Na wykresie świecowym WIG20 tworzą się w dalszym ciągu niewielkich rozmiarów świece, nie wskazujące na przewagę żadnej ze stron. W takiej sytuacji szanse na mocniejszy ruch w górę poważnie maleją. Bardzo możliwe, że WIG20 po nieudanym poniedziałkowym teście lokalnego szczytu z 18 listopada (2530 pkt) skieruje się w stronę ubiegłotygodniowych dołków - 2445 pkt.