Brak wyraźniejszych reakcji ukierunkowanych na zwiększenie popytu na amerykańską walutę świadczy o wadze jaką inwestorzy przywiązują do zapowiedzianego na dzisiaj komunikatu Europejskiego Banku Centralnego w sprawie poziomu stóp procentowych. Jak więc widać obawy dokonanie pierwszej od dłuższego czasu podwyżki pomimo ostatnich prognoz są bardzo wyraźne. O godzinie 10:00 jedno euro wyceniane było na 1,1777 dolara. Oprócz informacji z Eurostrefy rynek zapozna się dzisiaj także z cyklicznie publikowanymi informacjami na temat ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych oraz wartością indeksu ISM z sektora produkcyjnego. Wydźwięk tych danych odczytany może być jako wytyczna do kupna lub sprzedaży dolara.
Sytuacja techniczna: ponownie wróciliśmy do średniookresowej przewagi byków nad niedźwiedziami, czego nie zbitym dowodem jest ostatni szczyt na poziomie figury 1,1900. O silne zwolenników słabego dolara świadczy dynamika i skala ostatniej fali wzrostowej. W związku z konsolidacją notowań obraz techniczny w horyzoncie intra day pozostaje bez zmian. W dalszym ciągu nie można wykluczyć umocnienia się dolara względem euro i ponownego testu wsparcia w rejonie 1,1700 - 1,1710. Nie mniej jednak przedłużająca się flauta na rynku sprzyja raczej zwolennikom waluty europejskiej. Nie wykluczając rozwinięcia kolejnej fali wzrostowej i ataku na figurę 1,1900 dość oczywiste wydaje się, że poziomy wsparć wykorzystane zostaną do silnego odnawiania długich pozycji. Aktualność swoją zachowuje również wskazywany wczoraj pierwszy poziom wsparcia 1,1770. Jego skuteczna obrona zanegować może test okolic figury 1,1700. Ponownie jak wczoraj decydujące znaczenie dla dalszego kierunku odgrywać będą zapowiedziane na dzisiaj publikacje.
RYNEK KRAJOWY
Brak zaskoczenia ze strony Rady Polityki Pieniężnej i pozostawienie stóp na dotychczasowym poziomie wpłynął na bardzo ograniczoną zmienność na rynku złotego w dniu wczorajszym. Na parze EUR/PLN zgodnie z przewidywaniami doszło do nieudanej próby przejścia przez pierwszy wskazywany poziom oporu 3,9120. W przypadku pary USD/PLN spokój dodatkowo determinowany był przez wręcz śladowe zmiany na rynku eurodolara. Kurs poruszając się w jednogroszowym przedziale nie zdołał trwale wybić się powyżej ostatniego szczytu 3,3230. Wyczekiwanie na polskim rynku walutowym skorelowane jest w dużej mierze z tym, co dzieje się na warszawskim parkiecie, gdzie zarysowuje się bardzo ciekawy obraz techniczny. Z jednej strony bowiem mamy do czynienia z lekką przewagą popytu nad podażą, z drugiej zbliżamy się na głównych indeksach do historycznych szczytów, co przynajmniej tymczasowo z uwagi na możliwość utworzenia formacji podwójnego szczytu rodzić może niebezpieczeństwo odwrócenia trendu i spadków. Do szczytu hossy 2564,9 pkt z 3 października WIG20 brakuje wzrostu już tylko o 1,56 proc. Niepokoje wśród inwestorów rodzić może również sytuacja polityczna, a raczej próby jej zmian proponowane przez Samoobronę. Partia Andrzeja Leppera chce aby Narodowy Bank Polski promował polską gospodarkę i przeciwdziałał bezrobociu. Szef ugrupowania powiedział, że jego partia ma gotowy projekt zmian ustawy o NBP. O godzinie 9:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym jedno euro wyceniane było na 3,9240, a dolar na 3,3315 złotego.
Z technicznego punktu widzenia sytuacja na parze EUR/PLN pozwala obecnie na założenie, że osłabienie złotego osiągnąć może bez większego problemu poziom 3,9300, czyli kolejny opór. Skuteczna obrona tego miejsca charakterystycznego ma szanse sprowadzić ponownie kurs w rejon psychologicznego wsparcia 3,9000. Notowania USD/PLN pozostają w dalszym ciągu w kanale spadkowym. Widoczne w godzinach porannych wzrosty nie przesądzają jeszcze o zmianie sentymentu. Podejście kursu w okolice oporu 3,3400 z uwagi na realne zagrożenie powrotu do spadków powinno zostać wykorzystane do odnawiania krótkich pozycji.